środa, 22 marca 2017

Marcowa edycja No make no life (NMNL), rabaty i spoiler

Niedawno dotarło do mnie marcowe pudełko NMNL. Marzec w Japonii jest miesiącem kwiatu wiśni czyli Sakury, która miała być motywem przewodnim pudełka. Może widzieliście zdjęcie na moim instagramie (zapraszam :)), ale krótko opiszę Wam jego zawartość :)
Dla przypomnienia jest to pudełko subskrypcyjne prosto z Japonii jego koszt to 29,99$ a wysyłka jest darmowa.



1. Różowy zestaw ściereczka i ręczniczek dla mnie najdziwniejszy element pudełka :P Najmniej oczywisty w kosmetycznym boxie :) Na wiosenne porządki jak znalazł :P
2. Toner Gensen Labo - długo nie mogłam zdecydować się na zakup tego pudełka i właśnie zapowiedź tego tonora mnie skusiła. Ale myślałam, że to będzie HadaLabo XD Jak dla mnie jest trochę zbyt wodnisty przez to ciężki w obsłudze :P
3. Sól do kąpieli Sakura - mała saszetka z różową solą, a ja nawet nie mam wanny :)
4. Zestaw podróżny szampon i odżywka Ichikami - pachną ślicznie, a ja produkty do włosów uwielbiam :) Widziałam w Rossmannie kilka japońskich szamponów i odżywek (także bez slsów ), niestety strasznie drogie
5. Zestaw prezentowy krem do rąk i mydełko - uroczy ale zdecydowanie nie dla mnie.
6. Żelowe maseczki do ust Choosy - moje pierwsze tego typu.



Podsumowanie marcowej edycji:
To miał być mój prezent urodzinowy. Szczerze? Nie jestem zachwycona . Niby ładnie i różowo, ale...to co mnie skusiło toner - nie jest do końca taki jak chciałam, żeby był :P Zestaw do włosów pachnie ślicznie, mam nadzieję że się sprawdzi. Maseczki do ust są super, ale nie zrobią całego pudełka :( 
Sól do kąpieli i zestaw prezentowy - na pewno nie będę używać i chyba trafi do Was (czas na rozdanie ;)). A ściereczki? Ładne, ale nie pasują mi tu :P

KWIETNIOWA EDYCJA - "Skincare"
Tym razem jeszcze dłużej wstrzymałam się z zamawianiem i dokładnie wiem co znajdzie się w pudełku :P Tym razem jest duuużo lepiej.W podpowiedziach były pianka Senka/Shiseido (klik) i żel melonowy.  Jeśli chcecie znać całą zawartość odsyłam Was TU (spoiler)
Dla zainteresowanych kodem 3OFF zapłacicie za nie 27$.

Buziaki :) 


Pokemonowa maseczka


Pokemony to bajka mojego dzieciństwa (to znaczy że jestem stara/młoda? :)) Po latach pokemony powracają na opakowaniach kosmetyków Tony Moly. Z koreańskimi kosmetykami jest tak, że chciałabym mieć  je wszystkie :P 
W edycji z pokemonami znalazły się między innymi: maski, kremy do twarzy, kremy do rąk, cushion bb i róż w cushionie. Ja zdecydowałam się na mniej popularnego przedstawiciela - maskę peel off w tubce. Kosztowała mnie ok. 40 złotych i przyleciała do mnie prosto z Korei.

Pamiętacie pokemona z opakowania? To Diglet czyli pokemon żyjący w ziemi. Maska ma zatem "wykopywać" zawartość z naszych porów :) 

Co obiecuje producent? Maska ma oczyszczać pory i usuwać nadmiar sebum, wygładzać i nawilżać skórę. 

Maska ma gęstą, lepką konsystencję i kolor hmm czekolady. Aplikacja jest łatwa, choć produkt klei się do dłoni. Zastyga i łatwo ją usunąć z twarzy. 

A jak z działaniem? Buzia jest wygładzona i odświeżona, wyraźnie zmatowiona. Zawartości z porów nie wyciąga, czasami przez przypadek jej się uda :P Jest to jednak bardzo trudna sztuka i nie spotkałam się jeszcze z produktem, który robi to dobrze :)
Podsumowując jest to fajna maska odświeżająco-wygładzająca, którą mogę polecić, do oczyszczania porów się nie sprawdzi :)

Jako ciekawostkę podam pełną nazwę produktu :)
TonyMoly Buried Digda Pop Up From The Ground Peel Off Pack XD

sobota, 4 marca 2017

No make no life pudełko subskrypcyjne


NMNL = No make no life to nowe urodowe pudełko subskrypcyjne prosto z Japonii. Jego sprzedażą zajmują się specjaliści od YumeTwins (pudełko z kawaii gadżetami) i Tokyotreat (pudełko z japońskimi smakołykami, na które mam wielką ochotę :P). Zaczęło swoją  działalność w styczniu, pierwsza edycja to edycja lutowa.  Skąd nazwa? Według strony internetowej: "Nomakenolife" to zdanie często powtarzane w Japonii przez ludzi, którzy wierzą, że dbanie o urodę  jest sensem życia. Chcemy przybliżyć Ci tę filozofię, dzięki dostarczeniu  Ci wysokiej jakości, świetnych kosmetyków, których będziesz chcieć używać codziennie"
W pudełku znajdują się produkty z kategorii: cera, ciało, makijaż, włosy, kąpiel, przybory. Cena regularna to 29,99$ z darmową wysyłką.

Pudełko wypatrzyłam w internecie i dość szybko zamówiłam, skusił mnie oczywiście do tego kupon rabatowy, dzięki któremu mogłam kupić je taniej o 30% (za 21$). Pudełko zostało do mnie wysłane 12.01 a trafiło w me łapki na początku lutego, więc dość szybko :)
Co w nim było?
1. Sztuczne rzęsy Sailor Moon (ok. 14$) wersja niebieska
w zestawie mamy 2 pary sztucznych rzęs i urocze opakowanie do nich. To moje pierwsze sztuczne rzęsy, nigdy nie używałam i trochę się boję :P Gdybym sama wybierała kolor też zdecydowałabym się na niebieski

2. Klej do rzęs Dolly wink (~10$) - no to mamy komplet :)

3. Zestaw maseczek Hello Kitty  (~15$) w zbiorczym opakowaniu znajduje się 8 maseczek, które należy zużyć w ciągu 60 dni. Niestety nie mają nadruku z hello kitty (byłby szpan na insta :P). W sładzie znajdują się: wyciąg z sakury, zielonej herbaty i kwas hialuronowy. Zapach jest delikatny, maseczki nie są mocno nasączone ale nawilżają bardzo dobrze i rozjaśniają buzię.

4. Mydło do twarzy kwiat wiśni (~4$) ma zapobiegać problemom skórnym i nie przesuszać. Na razie czeka na swoją kolej :)

5. Paletka cieni zawachin x Noyl (~5$) Wiecie że nie lubię azjatyckich cieni? Nie mają prawie pigmentacji :( Tych w ogóle nie widać :/

6. Krem do rąk Puchi animal - miodowy miś (~5$) dzięki silikonowemu etui może być łatwo przyczepiony w torebce czy plecaku. Nie jestem fanką kremów do rąk, ale ten jest naprawdę słodki i pachnie miodkiem :) Jest gęsty i dobrze nawilża :) Widziałam, że w innej wersji były zamiast tego lakiery do paznokci.

Podsumowując w pudełku znalazło się 6 produktów o wartości ok. 55$. Najbardziej zadowolona jestem z masek i mydełka a najmniej z cieni. W drodze do mnie jest kolejne pudełko z subskrypcji, marcowe, którego tematem przewodnim jest Sakura (marzec miesiącem kwiatu wiśni :)). Jako chytry grubasek czekałam, aż w podpowiedziach znajdzie się coś co przekona mnie do zamówienia - był to toner HadaLabo. :) Tematem kwietniowej edycji będzie pielęgnacja (Skincare essentials), czyli to co Madzie lubią najbardziej :) 
A jak Wam się podoba zawartość? :)

czwartek, 2 marca 2017

Rosette oczyszczająca pasta


Witam po dość długiej przerwie :) Mam nadzieję, że został ze mną chociaż jeden czytelnik :) Jeśli tak zapraszam na nową recenzję :) 

Japońska firma Rosette ma w swojej ofercie kilka pianek czyszczących różniących się kolorem opakowań i właściwościami - moja, żółta zawiera w swoim składzie glinkę Ghassoul i olej arganowy. Piankę dostałam na spotkaniu HelloAsia i myślałam na początku, że to coś w stylu maseczki :) Miałam kiedyś maseczkę z tymi składnikami od YR i nic nie robiła...

Co mówi producent: (opis ze sklepu)
Rosette Cleansing Paste Foam Ghassoul Brigh japońskiej firmy Rossette to oczyszczająca pasta do twarzy z dodatkiem marokańskiej glinki Ghassoul i olejku arganowego. Produkt bogaty w witaminę E. Dzięki zawartości sproszkowanej marokańskiej glinki Ghassoul tworzy się gęsta piana która z powodzeniem usuwa martwy naskórek i absorbuje serum. Marokańska glinka jest delikatna dla skóry posiada właściwości myjące i odtłuszczające. Natomiast olejek arganowy zwany płynnym złotem Maroka nawilża, łagodzi oparzenia, także te słoneczne, działa przeciwzmarszczkowo, spłyca już powstałe zmarszczki i zapobiega powstawaniu kolejnych, neutralizuje wolne rodniki chroni  skórę przed niską temperaturą, słońcem i wiatrem, zapobiega przebarwieniom, wspomaga odnowę komórek, zmiękcza i regeneruje blizny, łagodzi objawy trądziku młodzieńczego i alergii skórnych. Kosmetyk nie zawiera barwników, oleju mineralnego, ma świeży ziołowy zapach. Pojemność 120g.
Pianka ma gęstą, kremową konsystencję, dzięki czemu już niewielka ilość wystarcza do umycia twarzy. Dokładnie oczyszcza twarz z resztek makijażu i sebum, pozostawia ją idealnie czystą (aż chce się ją macać :P ).
Ziołowy zapach może nie przypaść każdemu do gustu - osobiście nie przepadam :P Ale w przypadku tej pianki jest do wytrzymania :)
Lubię po nią sięgać szczególnie gdy moja cera kaprysi i pojawiają się na niej przykre niespodzianki (ostatnio zwłaszcza :( ). Mam wrażenie, że przyśpiesza gojenie i zmniejsza produkcję sebum. Myślę, że pianka jest warta wypróbowania i sprawdzi się dobrze, zwłaszcza u cer mieszanych jak moja :) 

Dla zainteresowanych: można ją znaleźć w sklepie Japanstore (link) - jest to polski sklep, który wysyła z Japonii (tak jak Berdever :)) w związku z czym niestety wysyłka jest dość droga


Szukaj w tym blogu