niedziela, 31 stycznia 2016

Lakiery hybrydowe Semilac

Dzisiaj pozmieniałam trochę wygląd na blogu - cały czas staram się go ulepszać :) Wiem, że moje zdjęcia nie są zbyt dobre, ale się staram :( Nie przestraszcie się paszczaka z boku :P
 
Lakiery hybrydowe kusiły mnie od jakiegoś czasu, jednak na zakup zestawu zdecydowałam się dopiero niedawno. Wybór padł na zachwalaną przez wszystkich markę Semilac :) Nie chciałam wydać za dużo dlatego zdecydowałam się na zestaw mieszany - bez firmowej lmpy UV.

Nie słyszałyście o lakierach hybrydowych? Powiem Wam, że dla mnie do niedawna czarną magią były historie o paznokciach robionych u kosmetyczki - tipsy, żele, akryle i inne plastikowe cuda :P Nigdy się tym nie interesowałam i do tej pory nie skusiłabym się na doklejanie czegokolwiek :P

Lakiery hybrydowe to jednak inne bajka - są to ulepszone lakiery do paznokci, które dzięki utwardzaniu pod lampą UV zyskują megatrwałość - mogą utrzymywać się n paznokciach 2 a nawet 3 tygodnie (jeśli nie przeszkadza nam odrost :P). Stosuje się je zawsze z bazą i topem :)


W zestawie oprócz bazy i topu były do wyboru z tego co pamiętam trzy kolory, dwa zakupiłam oddzielnie.
 Kolory jakie wybrałam  to:
  • 001 Strong White
  • 135 Frappe
  • 028 Classic Wine
  • 037 Gold Disco
  • 093 Silver Dust.
Kolor 135 Frappe to beżowy nudziak, w chłodnym odcieniu (wpada w różowe tony). Idealny na co dzień, wzbudza zachwyt u moich przyjaciółek - wszystkie chcą go mieć :)


028 Classic Wine - stwierdziłam, że muszę mieć klasyczną czerwień w swoim zestawieniu :) Ten odcień wpada trochę w bordo, trochę w róż ale na paznokciach prezentuje się świetnie :)



001 Strong White - klasyczna biel na zimową porę :)


037 Gold Disco i 093 Silver Dust: do wzbogacania manicure'u błyszczącym akcentem :) Złoty kolor to złoty brokat w przezroczystym żelu ale przy dwóch warstwach daje już pełne krycie i złotą taflę :). Srebrny natomiast to "płynny metal" - uwielbiam taki efekt, a Wy?


A to paznokcie pomalowane  z wykorzystaniem tych lakierów:

paznokcie mojej koleżanki na bal (Frappe, Silver Dust, diamencik :))

 i moje paznokcie w wersji kropeczkowo-walentynkowej :) (silver dust, classic wine, strong white)

Najgorszą częścią według mnie jest zmywanie :) Ale dla ładnych paznokci warto wytrzymać trochę z paznokciami w folii :)

Oczywiście marzy mi się powiększyć moją kolekcję :) Aktualnie przerzuciłam się  na lakiery hybrydowe, a dość spora kolekcja zwykłych czeka :P. 
Co chciałabym dodać do zbioru? Klasyczny czarny lakier (do wzorków i nie tylko), intensywny róż, granat i matowy top coat. No i może jeszcze jeden nudziak :)


A Wy znacie i kochacie lakiery hybrydowe? :) Jeśli spodobały się Wam pomalowane przeze mnie paznokcie zapraszam na manicure :) (dopiero zaczynam :p)


niedziela, 24 stycznia 2016

Wyniki rozdania

Dawno mnie nie było, ma to związek z moimi studiami ale obiecuję poprawę. W międzyczasie na moim blogu pojawiło się 100 obserwatorów, wszystkim Wam dziękuję :*

Dzisiaj mam dla Was wyniki rozdania :) 

Komputer wygenerował szczęśliwą 13....
 
 ... która okazała się należeć do... Fancy. Gratuluję :*  Napisz do mnie swój adres :)
 

Mam nadzieję, że osoby, którym się nie udało nie odejdą zbyt szybko :)

środa, 6 stycznia 2016

Golden Snail - minaiture set & hydro gel mask oryginal SKIN79

Przez całe święta nie napisałam żadnego posta, pobyt w domu mi jednak nie służy :) Czas nadrobić zaległości :)
Mój prywatny kochany Mikołaj obdarował mnie na święta torebką wypełnioną kosmetykami SKIN79 :) Oczywiście było to "Wybierz sobie co chcesz kochanie" :P

Dziś chciałabym Wam dziś przedstawić jedną z nowszych serii marki SKIN79 - Golden Snail. 
Jest to nowa linia anty-aging oraz silnie regenerująca.
Do mnie trafił zestaw miniatur i maseczka.

Pisząc zaczęłam się zastanawiać skąd powstała nazwa - czy mamy tu filtrat z jakiegoś nowego super-ślimaka czy połączenie filtratu ze złotem :P 
Informacja o maseczce mówi o ślimaku złotym, więc przyjmijmy, że to typ ślimaka :) 
Jeśli to ten którego znalazłam w internecie - Golden Apple Snail/Apple Snail (Pomacea  canaliculata) to pochodzi z Argentyny i Urugwaju a to Azji trafił w latach 80' jako jedzenie i zwierzątko akwariowe :)

Maseczka Golden Snail Hydro Gel Oryginal (tu)

Głównym składnikiem tej maseczki jest "potężna dawka mucyny ślimaka złotego", mamy tu też sproszkowane gniazda jaskółek. Inne składniki to: kolagen, elastyna, witaminy, kwas hialuronowy. W składzie możemy znaleźć też złoto i wyciągi roślinne. Działanie które obiecuje nam producent to rozjaśnienie i wzmocnienie skóry, regeneracja.
Jest to maseczka żelowa - mamy tu delikatny siateczkowy materiał zatopiony w żelu z substancji aktywnych. W opakowaniu znajdują się dwie części przeznaczone na górę i dół twarzy - ułatwia to dopasowanie. 
Stosowanie jest bardzo przyjemne - żel powoli się wchłania uwalniając siateczkę - na koniec zostaje nam prawie sam "opatrunek". 
Buzia po maseczce jest nawilżona i gładziutka :)
Cena maseczki to około 20 złotych - w promocji w tej cenie mamy ją z miniaturką kremu BB :).
Ja zapraszam na rozdanie, w którym można zdobyć między innymi ten produkt (KLIK) .
W serii dostępne są również dwie inne maseczki - ze złotem i imbirem :)


Golden Snail Intensive Miniature Set (tu)

W zestawie miniaturek złotego ślimaka znajdują się 3 produkty - toner, emulsja i krem. Opisze je w kolejności stosowania :)
 Toner - nie jest odpowiednikiem naszego toniku, który ma działanie oczyszczające. Jest to produkt służący do przygotowania naszej buzi do pielęgnacji - zwilża ją, dzięki czemu ma ona lepiej wchłaniać substancje odżywcze :)
 Toner Golden Snail ma postać uwodnionego żelu, trochę lepkiego. Wchłania się szybko i daje efekt nawilżenia. W zestawie miniatur znajduje się buteleczka 20 ml.
Emulsja (20 ml) kojarzy mi się z kremem o dość rzadkiej konsystencji - wchłania się bez pozostawienia tłustego filtru. Również świetnie nawilża :)
Krem (15 gram) ma najbardziej treściwą konsystencję. Gęsty i kremowy :)

Cała seria pachnie przyjemnie - zapach kojarzy mi się z kremem Nivea Soft z dodatkiem innej nuty :) Jeśli chodzi o opakowania - wykonane są z dość sztywnego plastiku (oczywiście w złotym kolorze) - co trochę sprawia problemy z wydobyciem tonera i emulsji (pełnowymiarowy produkt ma pompeczkę więc nie ma problemu :P).
Stosując dwa tygodnie całą serię mogłam zauważyć jej działanie - świetnie nawilżała buzię, kondycja skóry poprawiła się. Nie mogę powiedzieć (nie)stety o działaniu przeciwzmarszczkowym - nie miała tu pola do popisu :P 
Myślę, że teraz w sezonie zimowym, kiedy cera musi mierzyć się z suchym powietrzem w mieszkaniach i mrozem na podwórku pielęgnacja ślimaczkowa jest świetnym rozwiązaniem. Dla mnie poza sezonem na co dzień może być aż "za bogata"  Nie chodzi mi o cenę, chociaż może przerażać co niektórych - miniaturki kosztują około 50 złotych za zestaw. Myślę, że spokojnie wystarczą na miesiąc codziennego używania - produkty są bardzo wydajne. Zakup zestawu Basic za ponad 200 złotych przerasta jednak moją kieszeń :P O dużym zestawie za 500 nawet nie myślę... :P

 A Wy skusiłyście się na zakup czegoś z nowej serii? :)

Szukaj w tym blogu