poniedziałek, 30 listopada 2015

Zakupy u Ber de Ver - DET peeling enzymatyczny w proszku


Może zauważyłyście na facebooku z dalekiej Japonii przyleciało do mnie zamówienie ze sklepu Ber de Ver. 
W moje chciwe łapki trafiło z pewnym opóźnieniem bo zamówiłam je na zły adres :) Swój co prawda, ale nie pod ten gdzie aktualnie przebywam :). Ale za gapowe się płaci :P

 Jeśli chodzi o zamówienie w sklepie jest szybko, łatwo i bezboleśnie ;) Z tego co może Was ciekawić - Cena przesyłki jest zależna od ilości a raczej masy produktów w koszyku i przelicza się automatycznie (około 20-40 złotych). Przesyłka dotarła po 6 dniach (w tym weekend) od nadania :)

O to co się w niej znalazło:
1. Pianka do mycia twarzy Panna Pompa 
2. Peeling enzymatyczny w proszku DET
3. 4 próbki marki A-true zapakowane w uroczą kopertkę <3
  Mógłby się tam również znaleźć kitkat o smaku zielonej herbaty ale nie były jeszcze dostępne w sklepie, gdy wysyłałam zamówienie.... :(


DET Clear Bright & Peel Fruit Enzyme Powder Wash

 Produktem jaki chciałabym opisać jako pierwszy jest peeling enzymatyczny w proszku.  To moje pierwsze spotkanie z taką formą kosmetyku do oczyszczania buzi :)
Opis ze strony Ber de Ver:
Peeling w postaci białego miałkiego pudru przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery. 
Bezinwazyjnie usuwa martwy naskórek pozostawiając skórę gładką i odświeżoną.
Jeden wariant zapachowy:
mix owoców. 
Peeling kosztuje 59 złotych za 75gram produktu - jest on jednak w formie lekkiego, więc jest go dość sporo :)

Opakowanie jest z solidnego plastiku, zaopatrzone w kolorową - owocową etykietkę, z opisem po japońsku. Co tam pisze mogę się tylko domyślać... :) Natomiast z opisu Ber de Ver i od Interendo (u niej przed zakupem wpadło mi w oko to cudo :)) wiem, że w jego składzie znajdują się enzymy papai i kwasy owocowe.



Pierwsze moje skojarzenie to oranżadka w proszku :) Forma pudru, owocowy zapach (mmm)... miałam wrażenie, że w kontakcie z wodą pojawią się bąbelki, których nie było. 
Na początku miałam problem z użyciem pudru - jak nasypać, żeby nie rozsypać, ile wody dolać itp :) (no dobra mam te problemy jeszcze i teraz :P). 
Po dodaniu wody puder z pudru robi się papka (jak przelejemy mleczko :P), która po nałożeniu na twarz zmienia się w delikatną piankę. 
Po spłukaniu buzia jest czyściutka i gładziutka jak u niemowlaka <3  Nie mogę przestać jej dotykać :)
Jest to idealny "podkład" pod dalszą pielęgnację - taka oczyszczona buzia świetnie chłonie nawilżacze jak kremy, sera i inne specyfiki (nie tylko azjatyckie :)).
Polecam go swoim znajomym :)


PS. Za ewentualne błędy i literówki przepraszam, trochę przysypiam pisząc ten post :)

niedziela, 22 listopada 2015

Skin 79 Dream Girls BB

Od tygodnia miałam możliwość testowania kremu BB marki SKIN79 Dream Girls. Trafił on do mnie, dzięki wygranej w rozdaniu u Interendo za co jeszcze raz serdecznie dziękuję :)

 Kremik trafił do mnie zapakowany w bibułkę i przyozdobiony kokardką :)
Jest to kremik przeznaczony dla młodych dziewczyn w wieku 16-23 lat (z trudem mieszczę się w górnej granicy :P), do czego nawiązuje urocze opakowanie - delikatny fiolet w gwiazdki i księżyce :). Wykonane jest z miękkiego plastiku, zakrętka z solidniejszego, białego tworzywa. Tubka jest zabezpieczona, mamy pewność że nikt jej nie testował :)

W sklepie polskiego dystrybutora BB kosztuje 59 złotych za
43,5 gram.


Opis ze strony:
"Skin79 Dream Girls Beblesh Balm 43.5g. Wielofunkcyjny krem BB o ultralekkiej formule O/W. Emulsja O/W gwarantuje łatwość aplikacji, wyrównanie kolorytu, pełną kontrolę sebum oraz długotrwałą świeżość cery. Krem zawiera ekstrakt z papai, który utrzymuje miękkość i aksamitność skóry. Wysoka ochrona przed promieniowaniem UV - SPF30++"

Krem ma bardzo delikatną formułę - przypomina mi trochę płynny mus :). Jego kolor to jasny beż, tonacja podobna do innych kremów BB tej firmy.

Po nałożeniu kremik wtapia się w twarz i znika. I to dosłownie :P Nie zostaje po nim żaden ślad. Żadne krycie. Twarz wygląda jakby nie była tknięta makijażem :P
 Owszem mamy uczucie gładkiej i nawilżonej twarzy, zapewniamy jej ochronę przeciwsłoneczną ale... to nie miał być krem nawilżający :P
Żeby nie było - nie stawiałam mu jakiś wyjątkowo trudnych zadań :P Miał tylko wyrównać odrobinkę koloryt (minimalne zaczerwienienia) - niestety poległ :(
Efekt matujący - krem nie powoduje u mnie świecenia po kilku godzinach użytkowania, ale nie mam z tym większego problemu.

Krem jest przeznaczony głównie dla młodych osób - i tu mamy klopsik. Przecież nastolatki mają problemy z cerą - hormony robią swoje :P.  Wydajesz kieszonkowe na wymarzony "rozmarzony" BB a tu... krem nawilżający :P


Podsumowanie:

Ten BB byłby idealny dla posiadaczki idealnej cery :P Ewentualnie z minimalnym problemem z sebum albo potrzebującej nawilżenia. Minimalne nawet zmiany kolorytu są przeciwwskazaniem, co tu dopiero mówić o większych problemach skórnych. 

Nie kupię :( Konsystencja mnie zachwyciła, ale gdyby choć minimalne krycie.... :(

Podobno wersja Classic ma podobne właściwości ale dużo lepsze krycie. Podobno.

niedziela, 15 listopada 2015

Wyniki rozdania

Dziękuję wszystkim biorącym udział :)
W sumie do rozdania zgłosiło się 60 osób, przyznałam 110 losów "czerwonych" i 91 "różowych"


Nagrodę czerwoną wygrywa: Sabina eM

Zapewnił jej to los nr29


A nagroda "różowa" trafia do: Nika

 Zapewnił jej to los nr 60 :)

Proszę o zostawienia maila w komentarzu lub przez wiadomość na facebooku :) Macie czas do środy :)
Jeśli nikt się nie zgłosi w czwartek będę musiała losować jeszcze raz :)
jeśli ktoś ma wątpliwości lub chce poznać numer swoich mniej szczęśliwych losów śmiało piszcie :)
Zapraszam do nowego rozdania :)
Rozdanie


Plasterki i paski Cettua

Wczoraj kupione a już przetestowane :). Mowa o produktach marki Cettua - koreańskiej marki dostępnej w drogerii Douglas. Producent ten opisuje swoje produkty jako "hipoalergiczne i testowane dermatologicznie, które zostały zaprojektowane specjalnie dla młodych kobiet".
W ofercie znajdują się bibułki matujące, paski oczyszczające nos, paski oczyszczające na twarz (do strefy T), plasterki na wypryski. Czyli mamy komplet dla cery problematycznej :)

Raczej większych problemów z cerą aktualnie nie mam, dlatego do głównych testów przystąpiła moja przyjaciółka :). Produkty, kt óre zostały wybrane to paski oczyszczające na nos z węglem  i plasterki na wypryski.

Paski oczyszczające na nos z węglem aktywnym

"Paski oczyszczające na nos to szybki i skuteczny sposób do usuwania zaskórników i zanieczyszczeń zatykających pory. Węgiel aktywny, działając jak gąbka, wchłania zanieczyszczenia. Olej z mięty pieprzowej i ekstrakt oczary wirginijskiego odświeżają i działają ściągająco. Efekt widoczny jest zaraz po usunięciu paska." 


W opakowaniu znajduje się 6 oddzielnie zapakowanych pasków. Cena takiego opakowania to 14,90 zł (około 2,50 za sztukę)



 Paski nakłada się na mokry nos na 15 minut. W tym czasie schnąc ma się on przykleić. Odrywając zaschnięty plaster usuwamy zanieczyszczenia z nosa. 
Z przyjaciółką mamy zróżnicowaną liczbę wągrów na nosie :)
Po 15 minutach od zastosowania plastrów spodziewałyśmy się na nich większej ilości "treści" porów... tymczasem efekt nie był zbyt zauważalny. Dopiero przy lepszym świetle można było zauważyć kilka "cieniasków" - i to bez względu na ilość wągrów na nosie :) Jedyny efekt, który można było zauważyć to odrobinę gładsza skóra na nosie :P 
Ocena 1/5

Plasterki oczyszczające na wypryski

"Okrągłe plasterki, zawierające olejek z drzewa herbacianego i kwas salicylowy, są szybkim i skutecznym sposobem walki z wypryskami."


W opakowaniu znajduje się 48 okrągłych plasterków w dwóch wielkościach, w 4 blistrach. Cena takiego zestawu to 12,90 zł.
Plasterki nakleja się na oczyszczoną skórę twarzy na całą noc. 
Ten produkt testowała tylko moja przyjaciółka. Jakie zauważyła efekty?
Obrzęk i zaczerwienienie w okół wyprysku zmniejszyło się. Można powiedzieć, że plasterek "wyciągnął" zawartość wyprysku (zmienił przy tym kolor na żółty).
Plasterki sprawdziły się dużo lepiej w swojej roli niż paski :)
Ocena: 4/5 

Pomimo, że paski zostały wyprodukowane w Korei (a kosmetyki azjatyckie to moja słabość) nie wypadły tak rewelacyjnie jak testowane przeze mnie dotąd produkty :P 
"Nie wszystko złoto... co koreańskie?"
 W ogólnym rozrachunku to dopiero pierwszy kosmetyk z tego kraju, który mnie rozczarował. 99,9% mnie zachwyciło :)


Rozdanie
Jeszcze do północy możecie się zgłaszać do rozdania :)

sobota, 14 listopada 2015

Maski Kallos - Cherry i Omega

W mojej kosmetyczce a raczej łazience (kosmetyczka musiałaby być ogromna :)) zagościły ostatnio dwie nowe maski firmy Kallos - Omega i Cherry.
Obmyśliłam, że potrzebuję dwóch nowych masek i chcę wypróbować nowe wersje ;) Wcześniej korzystałam z masek Latte i Chocolate tej węgierskiej firmy.
Teraz chciałam 2 z 4: Omega, Blueberry, Cherry lub Aloe  - o tym które z nich trafiły do mnie zdecydowała dostępność w Hebe :)
Cena to 12 złotych za 1000ml (w sprzedaży internetowej od 8 złotych)

Obie maski mają bardzo przyjemną, gęstą konsystencję. Zapach jest trochę chemiczny - w Omedze wyczuwalna jest nuta orzechowa, natomiast zapach wiśni w Cherry jest dużo  bardziej wyraźny.
Obie zapakowane są w kolorowe, duże, plastikowe pojemniki z dość miękkiego plastiku i zamykają się plastikową, białą zakrętką.
Aplikacja jest przyjemna, a włosy po zastosowaniu masek są mięciutkie i gładkie.
Co można powiedzieć o tych maskach - na pewno mają bardzo dobry stosunek jakości do ceny oraz ilości do ceny :)

Kallos Omega

"Bogato regenerująca maska do nieżywotnych włosów z komplesem Omega-6 i olejem Makadamii. Dogłębnie regenerująca, intensywnie odżywiająca (...) rekonstruuje strukturę suchych, łamiących się i nieżywotnych włókien włosów oraz ich połysk. Nawilża, odżywia osłabione, uszkodzone włosy i ich końcówki oraz wyczarowuje ich promienną jedwabistość."

skład: Aqua, Cetearyl Alkohol, Cetrimonium Chloride, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum, Borago Officinalis Seed Oil, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylochloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone




Kallos Cherry

"Czereśniowa maska do włosów Kallos. Kondycjonująca maska do włosów z olejem z pestek czereśni. Maska w kremie o delikatnej strukturze do mocno zniszczonych włosów. Aktywne składniki oleju z pestek czereśni, bogatego w witaminy A, B1, B2, B6, C oraz minerały jak fosfor, wapń, potas i wysokiej koncentracji żelazo, natychmiast nawilżają suche i łamiące się włókna włosów. Po zastosowaniu włosy stają się łatwe w obsłudze, odżywione, lśniące i aksamitnie miękkie"

skład: Aqua, Cetearyl Alkohol, Cetrimonium Chloride, Prunus Avium Seed Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylochloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone


Konkurs Mikołajkowy

Jutro kończy się moje pierwsze rozdanie, więc może czas pomyśleć o następnym? :)

Rozdanie

Jak może wiecie dołączyłam do Kolorowej Boxowej Mafii Interendo / Hello Kitty :) Mój box jest prawie gotowy i nie mogę się doczekać aż go wyślę :) Na razie myślę jak go ładnie przyozdobić :)

Przygotowałam też skromny box dla Was :) Wygrać może każdy kto jest obserwatorem bloga :)
Początkowo miałam pomysł na box różowy, ale stwierdziłam że musi to być coś bardziej kolorowego :) Wiem, że dużo osób woli wiedzieć o co grają więc proszę :)

W pudełku znajdą się:
* perfumy Avon Celebre Ice (bergamotka, róża, nuty drzewne)
* wazelinka do ust Bielanda z olejkiem arganowym
* maseczka SKIN79 For Dark Panda + próbki kremów BB
* Avon Luxe - ekskluzywny puder z ekstraktem z białych szafirów; odcień Fair Silk
Wartość takiego zestawu to ponad 100 złotych, więc chyba warto wziąć udział :)

Co zrobić żeby wygrać? Tym razem wybiorę szczęśliwca osobiście, według na podstawie odpowiedzi na bardzo trudne konkursowe pytanie :) A brzmi ono następująco: 

Co chcesz w tym roku dostać od Mikołaja? Odpowiedź można uzasadnić :)

Pod uwagę wzięta zostanie również aktywność na blogu :)
Konkurs trwa do północy 5.12 a 6.12 zostaną ogłoszone wyniki :)
Ponieważ jestem dość kapryśną osobą, mogę zechcieć nagrodzić dodatkową osobę lub osoby :P

Schemat zgłoszenia:
obserwuję bloga jako: ....
odpowiedź na pytanie:....
lubię fanpage (tak/nie) jako: ........
udostępniłam na facebooku (tak/nie) ....
dodałam do blogrolla (tak/nie)....

1. Organizatorem rozdania jest właściciel bloga  http://lovedots-lifestyle.blogspot.com/
2. Koszt wysyłki pokrywa organizator rozdania. Wysyłka tylko na terenie Polski.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być osoba pełnoletnią i spełnić powyższe zadania konkursowe.Jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, ale masz zgodę rodzica/ opiekuna również możesz wziąć udział.
4. Rozdanie trwa od 13 listopada do 5 grudnia 2015r. do 23:59, zgłoszenia wysyłane po terminie nie będą brane pod uwagę. 
5.  Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na blogu 6 grudnia 2015r.
6. Czekam na odpowiedź 3 dni w celu uzyskania danych do wysyłki. Jeśli nie dostanę odpowiedzi w terminie, losuję jeszcze raz. 
7. Nagroda nie podlega wymianie na żadną inną ani na jej równoważność pieniężną. 
8. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach. 
 9. Zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). 
10. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).

wtorek, 3 listopada 2015

Joy Box Make up edition

Dotarł do mnie Joybox :) Pudełko zamówiłam 27 października za 49 złotych :) Wartość to podobno około 200 złotych.
Wiele osób nie zdecydowało się na zakup, bo kilka rzeczy się powtarza z poprzednich edycji. To moje pierwsze pudełko i nie miałam wcześniej żadnego z tych produktów :)

W tej edycji JoyBox stworzył nam zestaw umożliwiający stworzenie pełnego makijażu i zmycia go :) Oraz dołożył mini-maseczkę i pastę do zębów :)

W pudełku było 12 produktów (11 pełnowymiarowych, 1 miniaturka)


1. Korektor mineralny  Pixie Cosmetic 

(39 zł/x g :P)
takie maleństwo (kwadracik 3,8cm) z uroczą wróżką na opakowaniu :) Był to jeden z trzech kosmetyków do wyboru, ale tylko w jednym odcieniu 01 Vanilla Cream - czyli pewnie najjaśniejszym :) Nigdy nie miałam korektora mineralnego, chętnie go wypróbuję :)
W tej drobince zmieściło się nawet lustereczko :)
Szybki test: korektor ma trochę bardziej zwartą konsystencję niż się spodziewałam - myślałam, że będzie się bardziej "rozpływał" w kontakcie ze skórą; krycie cieni pod oczami średnie

2. Wodoodporna kredka Etre Belle

(45 zł/0,96 g)
Bałam się że dostanę krwistą czerwień :) Ale odcień, który dostałam (401) bardzo mi się podoba - określiłabym go jako fioletoworóżowy, Muave



3. Róż Make Up Revolution 

(25 zł/10g)
Jeden z kosmetyków, na który liczyłam. Trafił mi się odcień Iced Heart, który jest dość jasny a na dodatek bardzo brokatowy :) Może bardziej sprawdzi się jako rozświetlacz?


4. Cienie Trio Virtual 

(14 złotych)
Plusem jest, że trafiły mi się cienie matowe. Trochę gorzej, że odcienie różowe (trafili z najrzadziej chyba używanym przeze mnie odcieniem :P). W opakowaniu znajduje się lusterko i pacynka.

5. Podkład rozświetlający AA

(14 zł/30 ml)
Zakupiłam ze świadomością, że raczej będzie za ciemny :) Ale wbrew nazwie Sand jest dość jasny :)


6. Tusz do rzęs Pierre Rene Genial Volume

(22 zł/12 ml)
Nie sięgam raczej po kosmetyki tej firmy. Zaskoczyło mnie wykonanie opakowania - plastik jest solidny, biały o matowym wykończeniu. Szczoteczka jest silikonowa (plus :)).
Po pierwszych testach stwierdzam, że do L'oreal ML Feline (mój aktualny ulubieniec) mu daleko :P Ale nie jest najgorszy, raczej średniaczek. Więcej napiszę po dokładniejszych testach :)


7. Lakier do paznokci Ingrid Estetic

(10zł/10ml)
Klasyczna czerwień - bardzo ładny kolor, ale rzadko przeze mnie używany :) Sprawdziłam na pazurku - już jedna warstwa ładnie kryje. Według opakowania "precyzyjny, płaski pędzelek" - nie widzę w nim nic szczególnego :P

8. Bronzer (puder rozświetlająco-brązujacy) Quiz

(11 zł/10 gram)
Jak widać nie rozpakowałam :P Jeszcze nie wiem co z nim zrobię :). Zawiera drobinki.

9. Glov- Quick Treat

(14 zł/szt.)
Mini rękawica do poprawek makijażu - tylko z pomocą wody. Ale bajer :)
Dostajemy najmniejszą z trzech wersji (są jeszcze wersje comfort i on the-go). 
Zobaczymy jak to cudo działa :P
W kartoniku była jeszcze zniżka 30% na zakupy w ich sklepie.

10. Pasta do zębów Biała Perła

(21 zł za 75 ml)
W sumie to nie kupiłabym pasty do zębów w tej cenie :P Ale chętnie sprawdzę czy działa. ("Najmocniejsze wybielanie wśród past Biała Perła)

11. Bezacetonowy zmywacz Delia 

(6 zł/75 ml)
Bezacetonowy zmywacz w gąbce, a śmierdzi jakby miał aceton :P


12. Maska Schwarzkopf Color Freeze

(34zł/200 ml ---> za 30 ml wychodzi 5zł)
Takie maleństwo 30 ml, zobaczymy czy starczy na dwa razy :)
(na stronie joybox napisali że cena pełnowymiarowego produktu to 70 zł...yhym)

Podsumowanie:

W boksie znalazły się kosmetyki o wartości ponad 200 złotych (oczywiście to cena przybliżona, może trochę zawyżona, bo sugerowałam się cenami ze strony Joyboxa :P)
Myślę, że to nie jest zły zakup za 49 złotych :). Co prawda większość marek jest "tanich i drogeryjnych", ale nie sięgnęłabym po nie będąc w drogerii, a kto wie - może okażą się dobre? Znalazły się tu też produkty z trochę wyższej półki jak korektor (mój wybór) i konturówka :)
A pasta do zębów i zmywacz? I tak bym musiała je kupić :)
Zakupu nie żałuję :)
Zwłaszcza, że widzę co ostatnio dzieje się w pudełkach Shiny i Glossy :P Tu znalazły się produkty, może i tanie, ale było ich sporo i pełne wersje :P (i wiedziałam na co się decyduję )

A co wy myślicie? :)

Biorę udział w Kolorowych Boxowych Mikołajkach z Hello Kity :)
Dziękuję Interndo za przyjęcie mnie do tego zaszczytnego grona :*
Moją boxową partnerką jest Bibaba :) I powiem Wam, że opis jej wymarzonego pudełka pokrywa się z boxem, na który pomysł miałam jeszcze przed przeczytaniem  jej opisu :) Więcej nie zdradzę bo to w końcu niespodzianka :)

"Odnośnie tego, co bym chciała, żeby się znalazło lub nie w moim boxie. Jestem fanką pielęgnacji, więc najchętniej taki pielęgnacyjny box bym przygarnęła. Uwielbiam wszelkie pachnące mazidła do ciała, twarzy czy do kąpieli. Zapachy świeże, kwiatowe, cytrusowe, żadnych bananów ani kakao czy czekolady. Lubię naturalne kosmetyki (ale bez fanatyzmu ;)), powoli zapoznaję się z azjatykami. Może być coś do włosów, byle nie do stylizacji. Kolorówka raczej odpada, bo nie używam tego wiele. Na co dzień noszę make up no make up. ;) Uwielbiam wszelkie umilacze, takie jak świeczki czy herbaty, słitaśne gadżety. Nie przepadam za słodyczami. Lubię niespodzianki. :)"


poniedziałek, 2 listopada 2015

Recenzja: It's skin - Babyface BB cream

To była miłość od pierwszego wejrzenia :) Jak zobaczyłam te słodkie opakowanie na mintishop.pl zapragnęłam je mieć :) To było już dawno temu - ten krem BB został pierwszym koreańskim kosmetykiem w mojej kolekcji ;)
Pochodzi on z serii "Babyface" marki It's skin, cała kolekcja prezentuje się równie uroczo :)



Do wyboru była wersja nawilżająca i matująca - ja pomimo cery mieszanej wybrałam wersję nawilżającą :)

opis ze strony sprzedawcy: "Aksamitny krem BB, zawierający kombinację składników nawilżających. Delikatnie rozjaśnia i ujednolica koloryt skóry, intensywnie nawilża, wygładza i bardzo dobrze ukrywa drobne niedoskonałości oraz podkreśla naturalny blask skóry nadając jej nieskazitelnego wyglądu. Zawiera wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF 36 PA++ (UVA/UVB). Polecany dla skóry suchej i normalnej."

Opakowanie ma 30 gram kosmetyku i kosztuje około 40 złotych. Ja swoje mam od 1,5 roku :) Nie używałam go jednak codziennie :P Ale jest naprawdę wydajny - niewielka ilość wystarcza na całą twarz.


W użyciu jest naprawdę przyjemny :) Zapach jest bardzo ładny - to była pierwsza różnica z drogeryjnymi podkładami, którą zauważyłam :) Po nałożeniu mamy wrażenie gładkiej, nawilżonej buzi. Kolor stapia się bardzo dobrze, chociaż wydaje się bardzo jasny przy nałożeniu. Krycie ma średnie - nie maskuje dużych zmian, czy strupków. Może też podkreślać większe suche skórki.

Chciałam zrobić porównanie koloru i wyszło tak, że zrobiłam zdjęcia prawie wszystkich BB (w tym próbek), które mam - nie ma ich dużo, ale jednak :)
Zdjęcia nie oddają w 100% rzeczywistości oczywiście :)



Porównałam Babyface z kosmetykami marki SKIN79 - jak widać najbardziej zbliżony jest do Pink Cushiona (który ma zupełnie inny kolor niż zwykły Pink BB). Na zdjęciu tego nie widać ale Pink Cushion wpada bardziej w łososiową tonację, natomiast Babyface jest bardziej żółtawy(?). Pozostałe wersje - Pink, Snail i Vip - są beżami, różniącymi się odcieniem.

Stwierdziłam, że muszę też zrobić porównanie z wersją pomarańczową :) Ponieważ jest określana jako najbardziej żółta i europejska :)
Orange (pierwsza i ostatnia smuga) jest żółto-beżowy :) Babyface i Pink Cushion są najbardziej jasne i żółte z opisywanych bebików :) 

Oczywiście wszystkie wtapiają się w skórę bezbłędnie :) 
Bardzo lubię ten krem BB i kiedy się skończy bardzo chętnie kupię go ponownie :)



 Skład: Water, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Butylene Glycol, Cyclomethicone, Zinc Oxide, Hexyl Laurate, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Cetyl Ethylhexanoate, Sorbitan Sesquioleate, Synthetic Fluorphlogopite, Beeswax, Sodium Chloride, Dimethicone Copolyol, Dimethicone, Lanolin, Stearalkonium Hectorite, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Magnesium Aluminium Silicate, Alumina, Silica, Peg-10 Dimethicone Crosspolymer, Ozokerite, Carthamus Tinctorius (Safflower) Flower Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Prunus Persica (Peach) Fruit Extract, Soleirolia Soleirolii Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Ci 77492, Ci 77491, Ci 77499, Phenoxyethanol, Fragrance

Szukaj w tym blogu