sobota, 31 października 2015

Żel aloesowy SKIN79 - recenzja

Od jakiegoś czasu chciałam kupić żel aloesowy - zastanawiałam się nad SKIN79 a Holika Holika.
Żel Holiki ma aż 99% aloesu i jest trochę tańszy kosztuje około 30 złotych za 250 ml (ok 12 złotych za 100ml), opakowanie to butelka w kształcie liścia aloesu. Aloes SKIN79 jest zapakowany w słoik 300g za 40 zł (około 13 złotych za 100ml). 
Jeśli przyjmiemy że 1ml waży jeden gram to cena jest dość podobna :)

Aloes kupiłam w sklepie SKIN79 na spółkę z przyjaciółką :) Zamawiałam już w tym sklepie, więc wiedziałam, że obsługa i wysyłka będzie ekspresowa :).
Oprócz tego skusiła mnie promocja :) Do zakupów powyżej 50 złotych kosmetyczka gratis :) (jestem zbyt łasa na promocje :P)
Do brakującej kwoty dobrałam maseczkę truskawkową :) Dzięki temu miałam kosmetyczkę i darmową wysyłkę :) Oprócz tego sklep jak zwykle dorzucił próbki kremów BB :) 

Opis producenta jest dostępny TUTAJ

Jest to czysty ekologicznie żel aloesowy, który może być stosowany do twarzy, ciała włosów.  Zapakowany w duży słoik (300g) ma konsystencję płynno-żelową (spodziewałam się że będzie bardziej żelowy ), jest przezroczysty i pachnie bardzo przyjemnie :) Można porównać ten zapach trochę do świeżego ogórka :) W kontakcie ze skórą rozpływa się i bardzo szybko wchłania :)

Wypróbowałam go na kilka sposobów :)

Do twarzy:

1. zamiast kremu - bardzo szybko się wchłania, używałam go na serum z witaminą C jak i bez. Od razu po nałożeniu mamy uczucie nawilżenia :) Nie ma problemu z nałożeniem chwilę później makijażu :)
2. jako maseczka - nałożyłam grubą warstwę żelu i pozwoliłam jej się swobodnie wchłaniać :) Super nawilża :)

Do włosów:

1. dodatek do maseczki - akurat tutaj słabo się sprawdził, bo mam wrażenie że po prostu się spłukał nie polepszając jej działania, dużo lepiej zadziałał jako
2. odżywka bez spłukiwania :) nałożyłam na mokre włosy i pozwoliłam im wyschnąć; nie obciąża włosów i nie przyśpiesza przetłuszczania; włosy są nawilżone :)
3. wcierka - nawilżenie dla skóry głowy; nakładałam z suchymi włosami - nie przetłuściła ich ani nie spowodowała oklapnięcia, czego się bałam :) wrażenie ukojenia skóry - super :)

Do ciała:

Jako balsam do ciała sprawdziłby się bardzo dobrze (lub w połączeniu z gotowym balsamem) jednak byłby mało wydajny i trochę nieopłacalny :P
Mi bardziej pasuje używanie go do ciała w wyjątkowych sytuacjach, przy podrażnieniach skóry np. po goleniu :)

Podsumowanie :)

Jest to naprawdę świetny produkt do wszystkiego - ja najbardziej polecam jako nawilżacz do włosów i twarzy :)
Kupię ponownie a jeśli będę miała taką możliwość bardzo chętnie wypróbuję ten z Holiki :)

Może macie jeszcze inne patenty na wykorzystanie żelu z aloesu? :*


piątek, 30 października 2015

Moje włosowe wyzwanie :)

Jako jedyna w rodzinie mam włosy proste, cienkie i dość rzadkie - mama i siostra mają włosy kręcone, grubsze i gęstsze od moich :) Musiałam się z tym pogodzić, chociaż nadal walczę by uzyskać jak najlepszy efekt na swojej głowie :P

 W sierpniu ścięłam włosy do ramion i rozjaśniłam je do dość jasnego blondu. Kiedy we wrześniu chciałam wyrównać odrost i trochę przyciemnić włosy miałam nieprzyjemną przygodę z farbowaniem :( Farba L'oreal w odcieniu blond zmieniła mi kolor na.... ciemny brąz. Przecież oczywiste, że kupuję farbę blond, bo chcę mieć brązowe włosy.
Nawet napisałam w tej sprawie do ich serwisu, a oni zapewnili mnie że "ich serwis dba o konsumenta a produkty są dokładnie badane" i poinformowali że na "farbowanie ma wpływ wiele czynników", poprosili o zdjęcie przed i po, którego im do tej pory nie wysłałam :P Ale nie ważne :) Udało mi się uratować kolor (w ciemnych włosach nie wyglądam zbyt dobrze :P) kolejny raz farbując włosy (wiem że to niezdrowe) farbą Garnier Olia. Tym razem zapoznałam się dokładnie z opiniami na wizażu - kolor nie był trochę ciemniejszy (wiadomo L'oreal jeszcze trzymał) ale stopniowo wypłukał się i jestem zadowolona z koloru. Jest to średni blond, taki jaki mniej więcej chciałam uzyskać :)

Ostatnio, chociaż nie mam zbyt wiele czasu na intensywną pielęgnację włosów (długie trzymanie maski i olejowanie) to zauważyłam, że włosy są w dobrej kondycji a także nabrały trochę grubości :)
Chcę znowu ukierunkować pielęgnację na porost, zobaczymy jak długo wytrzymam :)
Od poniedziałku zaczęłam swoje 21-dniowe wyzwanie Jantara, czyli codzienne używanie wcierki :) Postaram się też olejować włosy co najmniej raz w tygodniu i częściej używać maseczki oraz innych specyfików.
Chciałabym też wypróbować laminowanie żelatyną i być może zacząć pić drożdże na porost (mam problem z przełamaniem się do tego).
Znam dużo sposobów na wzmaganie wzrostu w teorii, ale mam problem z zastosowaniem ich w praktyce :P
Aktualnie włosy mają około 36 centymetrów długości :) Postaram się notować wszystkie zabiegi i wrzucę podsumowanie :)

Może ktoś się przyłączy? :)




sobota, 17 października 2015

Jak pielęgnować? Cera tłusta i trądzikowa część 2

W tej części artykułu chciałabym przybliżyć wam kilka składników na jakie warto zwrócić uwagę przy wyborze kosmetyków :)
[źródło: tu]


(część 1 - KLIK)

Węgiel

Coś co prawie każda z nas ma w piwnicy, prawda? :) Nie do końca - chodzi o węgiel aktywny (leczniczy). Ratuje nas przy kłopotach z brzuchem, może też uratować naszą cerę :) Dzięki właściwościom adsorpcyjnym, wiąże na swojej powierzchni toksyny, bakterie, martwe cząsteczki skóry. Ma działanie przeciwzapalne i ściągające.

Domową maseczkę z węglem aktywnym można zrobić przez wymieszanie zawartości 3 kapsułek węgla aktywnego z łyżeczką wody. Tak przygotowaną mieszankę nakładamy na twarz na 20 minut i spłukujemy.  Posiadaczki cery "bezproblemowej" również mogą poddać się takiemu zabiegowi - pozbywamy się w ten sposób zanieczyszczeń i szkodliwych substancji, które osiadły na niej w ciągu dnia. W tym celu wystarczy nałożyć maseczkę na 5-10 minut.

[źródło zdjęcia: internet]
Dla leniuszków mamy gotowe kosmetyki z węglem :). Nie ma ich jednak zbyt dużo - ostatnio wśród nowych maseczek w płachcie w Drogerii Natura (wyprodukowanych w Korei :P) widziałam jedną z węglem.
Węgiel jest również częstym składnikiem plastrów do pozbywania się wągrów z nosa :)
Tak się zastanawiam... czy w maseczce z avonu oczyszczającej pory nie ma węgla? Przyznaję się, że nie wiem :) Może ktoś wie, albo ma produkt pod ręką by sprawdzić skład :)
[źródło: www.douglas.pl]
Koreańskie mydełka Holika Holika z www.myasia.pl - bardzo ciekawiły mnie i moją przyjaciółkę, ale aktualnie nie są dostępne na stronie sklepu :(

Zielona herbata 



Kiedy pijemy zieloną herbatę nasz organizm oczyszcza się z toksyn od wewnątrz. Możemy również stosować ją w wielu kosmetykach aby oczyścić naszą skórę. Matuje ona skórę i zwęża rozszerzone pory.

W domu możemy wykorzystać zieloną herbatę (spożywczą) do zrobienia toniku lub maseczki. Możemy też kupić wyciąg z zielonej herbaty jako półprodukt do domowej produkcji kosmetyków.
Na blogu "Babka Zielna" znajduje się artykuł na 13 przepisów z wykorzystaniem herbaty :) KLIK
Miałam kiedyś japoński żel do mycia z zieloną herbatą, nie pamiętam już marki. Bardzo dokładnie oczyszczał cerę, pozostawiając ją świeżą bardzo długo.
[źródło:Triny.pl]

Innym produktem z zielonej herbaty jest olejek z drzewa herbacianego, który ma bardzo silne działanie antyseptyczne (bakteriobójcze) - możemy dodawać go kroplami do kosmetyków stosowanych na co dzień lub punktowo na zmiany skórne (trzeba jednak zachować ostrożność bo może podrażniać skórę).

W produktach do pielęgnacji ciała zielona herbata jest stosowana jako produkt ujędrniający.


Aspiryna (kwas acetylosalicylowy)

Aspiryna jest NLPZ (niesteroidowym lekiem przeciwzapalnym). Zazwyczaj kupujemy ją by leczyć przeziębienie albo kaca :)  ale może ona pomóc nam pozbyć się trądziku. Ale zwalcza ona tylko stan zapalny, nie przyczynia się do usunięcia przyczyny problemu.
Domowej produkcji pastą (pokruszona tabletka z niewielką ilością wody) możemy posmarować zmiany punktowe.
W gotowych kosmetykach częściej możemy znaleźć kwas salicylowy, na przykład w oczyszczających tonikach takich jak ten:
[źródła: Yves Rocher]

Glinka zielona

Glinka zielona jest chyba najpopularniejszym składnikiem maseczek matujących i nie trzeba jej nikomu przedstawiać :)
[źródło: link]


Lukrecja

Lukrecja kojarzyć się może z czarnej barwy słodyczami, o charakterystycznym smaku (ja za nimi nie przepadam :P ). Jest to zioło, którego najbardziej lecznicze znaczenie ma korzeń. Używana w medycynie, znalazła zastosowanie również w kosmetykach.
Ma właściwości bakteriobójcze, łagodzi stany zapalne i przyśpiesza gojenie.
Serum marki It's skin z lukrecją [źródło: tutaj]

Drożdże

Drożdże są produktem, który może wspomagać walkę z trądzikiem zarówno od wewnątrz jak i od zewnątrz. Te małe grzyby zawdzięczają swoje lecznicze właściwości witaminom z grupy B, innych witamin i mikroelementów. Niestety nie pachną przy tym zbyt ładnie :)

W aptece dostępne są gotowe suplementy z drożdżami możemy też sporządzić napój do picia w domu (łyżeczkę drożdży zalewamy gorącą wodą lub mlekiem, w razie potrzeby dosładzamy miodem) - zatykamy nos i do przodu :). Drożdżowa kuracja działa również bardzo dobrze na włosy.

W domu możemy również sporządzić maseczkę: 1/4 kostki drożdży mieszamy z łyżeczką ciepłego mleka. Nakładamy na twarz na 10-15 minut i spłukujemy ciepłą wodą.
Nie znam zbyt wielu kosmetyków z drożdżami, serum z It's skin:
[źródło - wujek Google]

Aloes 

Aloes jest rośliną, która ma wiele zastosowań w medycynie naturalnej. Jako kosmetyk jest najczęściej kojarzony z nawilżaniem, ale ma on również działanie regenerujące i łagodzące podrażnienia. Przyśpiesza gojenie się skóry.
[źródło: link]


Jeśli mamy taką roślinkę w domu, możemy ją trochę "podskubać" i wykorzystać do zrobienia domowych kosmetyków. Jeśli nie możemy skorzystać z gotowych produktów. Ostatnio zwróciłam uwagę na koreańskie żele o bardzo wysokiej zawartości czystego aloesu - nawet 99%.
Myślę, że żel z aloesu skutecznie uzupełni często przesuszającą pielęgnację cery tłustej i trądzikowej, dodatkowo wspomagając regenerację i gojenie ran potrądzikowych. Może zastąpić krem lub maseczkę.
żel aloesowy SKIN79 dostępny TUTAJ
Wesoły pan z Korei i 99% żel marki Holika Holika ze sklepu myasia.pl

Na tym chciałabym zakończyć "szczęśliwą siódemkę" :). 
Jeśli ktoś ma jakieś pytania, zaproponować jakiś produkt lub podzielić się jakimś przepisem na domowe kosmetyki zachęcam do komentowania postu :)


Rozdanie

czwartek, 15 października 2015

Jak pielęgnować? Cera tłusta i trądzikowa CZĘŚĆ 1

Chciałabym przybliżyć pielęgnację cery tłustej i trądzikowej - często będę nawiązywać do azjatyckich metod pielęgnacji (Azjatki są mistrzyniami pielęgnacji), podrzucę kilka składników, na które warto zwracać uwagę i przepisów na domową pielęgnację :)

Zacznijmy od podstawowych pojęć :)

Sebum jest nazwą łacińską. Polska nazwa, której powinniśmy używać jest łój skórny (brzmi gorzej:P). To naturalna substancja pokrywająca naszą skórę, która chroni ją przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi - uszczelnia naskórek i naturalnie ją nawilża. Problemy zaczynają się gdy jest ono produkowane w nadmiarze....
....mówimy wówczas o cerze tłustej - łój produkowany w nadmiarze prowadząc do błyszczenia skóry. Często cera jest poszarzała, zmęczona, mogą jej towarzyszyć rozszerzone pory...
...pory mogą ulec zatkaniu - powstają wówczas zaskórniki (wągry). Jeśli znajdują się tam bakterie, wytwarza się stan zapalny i pojawia się tak zwany pryszcz, czyli trądzik (acne). 

Trądzik i łojotok kojarzą się nam z okresem dorastania, kiedy nasze hormony szaleją. Warto zgłosić się do lekarza, kiedy mamy problem z wyleczeniem go a nastolatkami już (niestety?) nie jesteśmy. Trądzik może być wynikiem zaburzeń endokrynologicznych (hormonalnych). Podobnie mocne przetłuszczanie się cery może wskazywać na problemy z tarczycą. 


Na pewno nikogo nie zdziwi, że podstawą pielęgnacji cery tłustej i mieszanej jest... oczyszczanie :)

Osoby mające problemy z cerą codziennie starają się to ukryć, zazwyczaj pod grubą warstwą makijażu. Korektory - kamuflaże, podkłady i pudry, chociaż optycznie poprawiają wygląd twarzy mogą przyczyniać się do powstawania nowych zmian trądzikowych, zatykając pory. Często po "wielkim wyjściu" pojawiają nam się zmiany, nawet jeśli na codzień nie mamy z nimi problemu. To zasługa makijażu - malujemy się wtedy staranniej, często trzymamy go na twarzy dłużej i następnego dnia pojawia się niespodzianka w postaci wyprysku. 
Dlatego do zmywania makijażu powinniśmy użyć czegoś mocnego, co pomoże nam się pozbyć wszystkich pozostałości make-upu nie podrażniając skóry.  Ostatnio miałam okazję wypróbować koreańską piankę marki SKIN79 - usuwa makijaż, nawet kremy BB naszpikowane silikonami i nie zostawia uczucia ściągniętej cery. Warto sięgnąć też po płyn micelarny.
Warto szukać ideału - na co zwrócić uwagę? Najlepiej, żeby produkty do oczyszczania twarzy nie miały w składzie alkoholu (a niestety często jest to główny składnik w produktach do cery tłustej :( ) - alkohol wysusza cerę i po chwilowym efekcie matu, nasza skóra produkuje jeszcze więcej sebum. Wpadamy w błędne koło...
(zdjęcie "mojej" pianki ze strony dystrybutora)

Nie próbowałam azjatyckiej metody oczyszczania twarzy olejkiem (bo jestem leniuszkiem:P), ale jeśli boisz się, że może to spowodować większe przetłuszczanie się - niesłusznie. Olejowe substancje dobrze rozpuszczają hydrofobową strukturę sebum. 

Oczyszczanie przez peeling

Złuszczanie martwej warstwy naskórka - gdy zbiera się go za dużo na powierzchni skóry, może powodować zapychanie porów i przyczyniać się do powstawania zaskórników oraz trądziku.
Regularne usuwanie martwego naskórka poprawia stan naszej skóry - jest ona "lżejsza", mniej szara i zmęczona, odświeżona.
Mamy dwa rodzaje peelingów - mechaniczne i enzymatyczne. Mechaniczne czyli "skrobaczki" nakładamy jak żel na buzię i pocieramy :). Mogą one podrażniać wrażliwe buzie a w przypadku problemów z trądzikiem, roznieść bakterie. Jeśli odczuwasz dyskomfort, nie chcesz roznieść trądziku lub jesteś leniuszkiem - wybierz peeling enzymatyczny :) Zawarte w nich enzymy naturalne rozkładają martwy naskórek, który następnie spłukujemy. Ja ostatnio przeszukałam drogerię by znaleźć wersję na noc (nakładamy ją jak krem i oczyszczamy cerę rano), większość preparatów nakładało się na 10-15 minut i spłukiwało. Większość z nich jest oznaczone jako produkty do cery suchej i wrażliwej ale nie zaszkodzą one osobom z cerą tłustą :)

Zdjęcie pochodzi ze strony dax.com.pl i przedstawia peeling, który aktualnie używam.  Peelingu można używać co drugi dzień :)

"Nie potrzebuję kremu nawilżającego, i tak mam tłustą cerę"

Tak, usłyszałam kiedyś takie zdanie. KAŻDA cera potrzebuje nawilżenia. Jak już wcześniej wspominałam przesuszona cera produkuje więcej sebum. Do nawilżania powstało baaaardzo dużo kremów. Każdy krem, będzie lepszy niż żaden. Ja akurat stawiam na lekkie i niedrogie kremy nawilżające z Avonu. Są jak tanie wino - dobre i tanie, a dobre bo tanie :P Matujący żel-krem o lekkiej konsystencji (źródło zdjęcia avon.pl)

Serum

Pod krem warto wklepać serum - nakładamy je zgodnie z zasadą "od najbogatszego produktu" - krem popchnie serum wgłąb skóry i efekty będą widoczne. Przy stosowaniu bogatych w składniki skoncentrowanych preparatów, możemy trochę przyoszczędzić na kremie i użyć czegoś delikatniejszego :)  Zdjęcie słynnych koreańskich kremów wodnych marki It's skin (źródło Internet):


Maseczki: 

Warto po nie sięgać jak najczęściej :). Kocham maseczki w każdej formie :) Chyba najbardziej te w płacie, bo jestem leniwa i nie lubię zmywać z twarzy tych zwykłych :P. Przed nałożeniem maseczki warto zrobić peeling - składniki będą lepiej wnikać w skórę i zadziałają skuteczniej. W tym temacie można poszaleć najbardziej - jest mnóstwo maseczek, które możemy stosować przy problemach z cerą - oczyszczające, łagodzące, zwalczające niedoskonałości, warto czasami zrobić sobie również maseczkę nawilżającą lub nawilżająco - rozświetlającą albo  przeciwzmarszczkową :)


W drugiej  części artykułu wymienię składniki, które warto wziąć pod uwagę przy wyborze kosmetyków do cery tłustej i trądzikowej, a także podam kilka przepisów na domowe metody walki z tymi problemami :)


część 2


Przypominam o rozdaniu :)



Rozdanie

Mini rozdanie :)

Chciałabym zaprosić wszystkich do zabawy :)

Podczas porządkowania półki z kosmetykami znalazłam kilka rzeczy, którymi chciałabym się podzielić :)
Jednocześnie jest to zachęta do obserwowania i odwiedzenia mojego jeszcze raczkującego bloga :)

Nagrody są skromne, stąd nazwa mini :):

Pierwszą nagrodą jest zestaw kosmetyków - "Nagroda czerwona": 



1. perfumy Avon Vitality Sport 50 ml
"Pełna energii kompozycja skórki cytryny, zielonego jabłka i lilli wodnej dodaje pewności siebie"
Zapach lekki, świeży i dość uniwersalny :)

2. Avon Care - glicerynowy krem do rąk i paznokci (100ml)

3. Farmona Tutti frutti - peeling jeżyna i malina 100 ml

4. Dwustronne kolczyki "szara perła" z metalicznym błyskiem, model inspirowany Diorem

5. Opakowanie ozdobne :)

Do zestawu mogą być dołączone również inne próbki :)
Produkty są nowe i nieużywane.


Nagrodą drugą jest Mgiełka zapachowa amerykańskiej marki Victoria's Secret Pure Seduction - "Nagroda Różowa"

Uwaga! Mgiełka była psiknięta kilka razy - jeśli odstarsza to kogoś, można wziąć udział tylko w losowaniu nagrody pierwszej - [2 losy trafiają na wybraną nagrodę lub po 1 na każdą:)]
Zapach to czerwona śliwka i frezja - bardzo słodkie połączenie (dla mnie za słodkie :P)
Jeśli chcesz pachnieć jak Aniołek zapraszam do wzięcia udziału w zabawie :)


Aby wziąć udział w rozdaniu należy być publicznym obserwatorem bloga i zamieścić komentarz o następującej treści:

1. Obserwuję tego bloga jako: .........................................( 2 losy) 

2. Chciałabym wziąć udział w losowaniu nagrody pierwszej / drugiej / obydwu nagród :) 

3. Polubiłam fanpage na facebooku TAK/ NIE jako: .................................. Fanpage (+1 los)Byłoby miło gdybyś to zrobiła, bo Fanpage tak i blog dopiero raczkuje :)

4. Udostępniłam link do rozdania: TAK/NIE link/na facebooku (+1 los)

5. Zapoznałam się z regulaminem i akceptuję warunki rozdania.


Chciałabym przyznać po dodatkowym losie moim dwóm pierwszym obserwatorkom: Inga B. (blog Black Liner) i Pa ti (blog  Uroda Zakupy Recenzje), jeśli oczywiście zechcą wziąć udział w rozdaniu :)
Oczywiście mężczyzni też mogą brać udział w rozdaniu, wersja męskoosobowa komentarza też weźmie udział w zabawie :)



1. Organizatorem rozdania jest właściciel bloga  http://lovedots-lifestyle.blogspot.com/
2. Nie ma możliwości wymiany nagrody na ekwiwalent pieniężny.
3. Koszt wysyłki pokrywa organizator rozdania. Wysyłka tylko na terenie Polski.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być osoba pełnoletnią i spełnić powyższe zadania konkursowe.Jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, ale masz zgodę rodzica/ opiekuna również możesz wziąć udział ;)
5. Rozdanie trwa od 15 października do 15 listopada 2015r. do 23:59, zgłoszenia wysyłane po terminie nie będą brane pod uwagę. 
6. 2 zwycięzców zostanie wybranych spośród poprawnych zgłoszeń. 
7. Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na blogu w terminie do 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń. 
8. Czekam na odpowiedź 3 dni w celu uzyskania danych do wysyłki. Jeśli nie dostanę odpowiedzi w terminie, losuję jeszcze raz. 
9. Nagroda nie podlega wymianie na żadną inną ani na jej równoważność pieniężną. 
10. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach. 
11. 1 osoba - 1 nagroda 
12. Zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). 
13. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).

niedziela, 11 października 2015

Kilka słów o koreańskich maseczkach - znowu SKIN79

Witam wszystkich :) Cieszę się, z każdej odwiedzającej blog osoby - zapraszam do komentowania i obserwowania :)

Ostatnio głowę miałam zajętą powrotem na studia i przestawieniem się na tryb nauki :) Miałam podzielić się opinią na temat maseczek SKIN79, ale robię to dopiero teraz :)

Zamówiłam  4 sztuki maseczek :)
Dwie oczyszczające (1 powędrowała do przyjaciółki), odświeżającą i "kocią mordkę" :). Oprócz tego miałam do wypróbowania inną koreańską maseczkę - perłową marki It'skin.

Wszystkie maseczki są wydajne i pomimo instrukcji użyłam ich 2 razy (taka studencka oszczędność...:P) - po 20-30 minutach na twarzy nadal są wilgotne, więc po włożeniu do opakowania (tam też znajdują się resztki serum) i zabezpieczeniu przed wyschnięciem są jak nowe kolejnego dnia :)

Najlepsza okazała się....
(fanfary)

Maseczka "kocia mordka" czyli Animal Mask - for Angry Cats   (link)

Maseczka jest przeznaczona do cery z problemami, podrażnionej - główne składniki to aloes i wyciąg z drzewa herbacianego - aloes działa kojąco, ma też działanie przeciwzapalne. Olejek herbaciany to typowy składnik przeciwtrądzikowy. Mamy tu też element przeciwzmarszczkowy - wyciąg z winogron.
Jak się ma do mojej cery? Moja skóra nie jest typową cerą trądzikową, raczej mieszaną - pojawiają się na niej drobne wypryski (ostatnio parę nawracających sztuk w okolicy linii żuchwy - podłe gadziny :P), naczynkowa na policzkach. Ostatnio w pielęgnacji stawiam na nawilżenie i rozświetlenie :)
Wracając do maseczki - produkty oczyszczające , mają często tendencję do wysuszania - oprócz trądziku, całej twarzy :P Tu nie ma takiego problemu - skóra po zdjęciu maseczki jest odświeżona, gładka i nawilżona. Myślę, że świetnie sprawdziłaby się u osób z trądzikiem, jako odskocznia od często, wysuszających produktów.
Cena: 15 złotych za maseczkę na raz, nie mało - trochę lepiej jak uda się jej użyć 2 razy :)
Podsumowanie: śliczna i praktyczna :) Czy kupię ponownie? Jeśli będę miała okazję :) Chętnie również wypróbuję inne z tej serii :)

Skład :

Maseczki kolorowe - zielona i pomarańczowa
Zielona - Calming   i  Pomarańczowa - Refreshing

Dlaczego nie one zostały moimi ulubieńcami? Zielona ma podobne właściwości do kotka - ma koić i łagodzić podrażnienia, regulować serum. Pomarańczowa natomiast jest rozświetlająca (mam słabość do kosmetyków dodających blasku ;))

Są jednak one trochę gorsze od swoich droższych kuzynek - nie tylko dlatego, że nie mają kolorowego nadruku ... :P Po otwarciu pomarańczowego opakowania zdziwił mnie znajomy zapach (studia :P) - jednym z ważniejszych składników maseczki okazał się... alkohol. (Nie sprawdziłam wcześniej składu, zauważyłam to przy nakładaniu). Nie jestem mocno nastawiona przeciw alkoholowi w kosmetykach - jednak staram się go unikać, bo może wysuszać skórę (po co ryzykować? :P). Składniki roślinne zajmują w składzie dalsze miejsce.
(W zielonym opakowaniu wydawało mi się, że również było czuć alkohol, wyrzuciłam jednak opakowanie a w składzie drugiego dla przyjaciółki go nie znalazłam ).

Maseczki zostawiają twarz gładką i odświeżoną. Nie zauważyłam uczucia ściągnięcia skóry, była gładka. Przyjaciółka, która dostała ode mnie w prezencie zieloną wersję stwierdziła że uczucie świeżości utrzymuje się przez kilka dni.

Podsumowanie: lekkie rozczarowanie alkoholem, który mimo że nie "psuje" u mnie ej działania, trochę przeszkadza. Cena to około 10 zł, ale również można jej użyć drugi raz przy odpowiednim przechowaniu.
Czy kupię ponownie? Chyba wolałabym zapłacić więcej i kupić wersję zwierzaczkową :)

składy:



Widziałam ostatnio nowe koreańskie maseczki, nieznanej mi firmy w Drogerii Natura w cenie około 9 złotych - znalazły się tam między innymi wersja z węglem- na trądzik i nawilżająca ze śluzem ślimaka - na razie się nie skusiłam, może ktoś już je stosował?


Na mojej liście czytelniczej znajduje się blog KOSMETLANDIA, na którym aktualnie trwa rozdanie - można tam wygrać 2 kosmetyki SKIN79 - krem BB Orange i arbuzową maseczkę oraz dużo innych kosmetyków :)   Post konkursowy tutaj: KLIK!  Rozdanie trwa do 4.11, ja nie mam dużego szczęścia ale może komuś się uda? :)

Szukaj w tym blogu