poniedziałek, 24 lipca 2017

Wyniki rozdania


Rozdanie zakończyło się w piątek więc czas na wyniki :) Nagroda trafia do...
Pingwinowej ! :) 
Szczęśliwym numerem okazało się 51 :)
Gratuluję i czekam na adres wysyłki, proszę o kontakt na mail:blog.ilovedots@gmail.com 
Na adres czekam 3 dni, po tym czasie losuje nowego zwycięzcę :)

środa, 19 lipca 2017

L'oreal Botanicals Kolendra


Od jakiegoś czasu dzięki portalowi Ofeminin testuję zestaw do włosów L'oreal Botanicals z kolendrą. Jest to seria przeznaczona do włosów osłabionych.
Botanicals Fresh Care jest stosunkowo młodą serią, która odświeża wizerunek marki - nowe produkty mają nie zawierać silikonów, parabenów i barwników a bazować na naturalnych składnikach.

Uwielbiam naturalne kosmetyki do włosów, więc będę w swojej ocenie sroga :P

Głownym składnikiem serii do włosów osłabionych, o których oczywiście na stronie firmy możemy poczytać  w samych superlatywach. Po przeczytaniu prawie uwierzyłam, że kolendra jest lekiem na wszystko XD




Szampon wzmacniający 
Opakowanie, brązowy plastik (przetwarzalny PET) z innowacyjnym rozwiązaniem jaki jest pompka. Pompka w szamponie powinna być obowiązkowa :) To naprawdę poprawia wydajność, przynajmniej u mnie (może dlatego producenci jej nie lubią? :P). Dodatkowo jest tu 400 mililitrów czyli całkiem sporo :)
Zapach: kolendrowo - ziołowy. Unisex - mój mężczyzna też go używa :)
Skład: (niżej) głównym składnikiem jest SLS, czyli mamy doczynienia z mocniejszym oczyszczaniem. Mógłby być trochę krótszy :P
Działanie: spełnia swoją rolę czyli oczyszcza :) Nie robi przy tym krzywdy, więc nie mam mu nic do zarzucenia. Ale to tylko szampon :)

Ingriends: water, sodium laureth sulfate, coco-betaine, laureth-5-carboxylic acid, cocamide mea, isopropyl myristate, coconut oil, sodium chloride, sodium benzoate, sodium acetate, sodium hydroxide, peg-60 hydrogenated castor oil, polyquaternium-10, salicylic acid, limonene, linalool, benzyl salicylate, benzyl alcohol, isopropyl alkohol, geraniol, coriander seed oil, ceteareth-60 myristyl glycol, citric acid, hexylene glycol, soybean oil, fragnance



Eliksir wzmacniający
Tu mamy do czynienia z bardzo ciekawym produktem :) W brązowym opakowaniu z pipetką znjaduje się dość rzadki mleczny plyn. Nie jest to ostatnio popularna forma olejku do włosów, czy też silikonu sprzadawanego jako olejek - dzięki lekkiej formule nie obciąża delikatnych i osłabionych włosów.  Fajnie działa na włosy, już jedna porcja wygładza i nawilża :)
Ogólnie jest to fajny produkt, wyróżniający się na tle innych formułą :)

Ingredients: water, quaternium-87, coconut oil, sodium benzoate, stearyl alcohol, ppg-1trideceth-6, eugenol, behentrimonium chloride, plyquaternium-37, polysorbate 20, polyquaternium-11, limonene, linalool, candelilla wax, pentaerythrityl tetra-di-t-butylhydroxyhydrocinnamate, benzyl salicylate, benzyl alkohol, propylene glycol, isopropyl alcohol, caprylyl glycol, alpha-isomethyl ionone, mineral oil, geraniol, acrylates copolymer, sorbitan oleate, coriander seed oil, citric  acid, citral, citronellol, soybean oil, fragrance

Podsumowując: nadal  nie ma tu zbyt wiele natury, ale dla firmy, może to być dobry, pierwszy krok :)  L'oreal zaczyna odświeżać wzierunek rezygnując z chemii - śmiało idźcie tą drogą! :) Więcej natury to zawsze dobre rozwiązanie :P 




niedziela, 16 lipca 2017

Neogen Glacial Magic Pore Mask+ROZDANIE


Lubię kupować zestawy :) Mam wtedy wrażenie, że kupuję więcej za mniej :P Tak samo uwielbiam promocję - można kupić za pół ceny, coś czego normalnie by się nie kupiło XD
Więc na promocji w sklepie Skingarden zakupiłam zestaw Neogen - maseczkę glinkową ze szczoteczką :) 
Zestaw widziałam już wcześniej i bardzo mi się podobał :)  
W pudełeczku zapakowane były - mięciutka szczoteczka do oczyszczania twarzy oraz oczyszczająca maseczka bąbalkująca z białą glinką.

W asortymencie możemy znaleźć dwa produkty o identycznym wyglądzie, ale różniące się nazwą - "cleaneser" i "mask". Nie różnią się składem i sposobem użycia, więc domyślam się że to dwie wersje tego samego produktu :) Moja to "cleaneser" :)


Co obiecuje producent? 
"Maseczka oczyszczająca z mikrocząsteczkami kanadyjskiej gleby polodowcowej oraz kwasem węglowym dla kompletnej pielęgnacji skóry z rozszerzonymi porami.Formuła wolna od 23 składników szkodliwych: nie zawiera parabenów, talku, siarczanów, oleju mineralnego, wazeliny, fenoksyetanolu, sztucznych środków bakteriobójczych, BHA, Triklosanu, BHT, barwników smołowych, absorbentów UV, kwasu salicylowego, dimetikonu, DBP, kwasu sorbinowego, arszeniku, DEHP, BBP, ołowiu, etanolu, dioksanu.Ukończone testy kliniczne (7) pod względem skuteczności oraz bezpieczeństwa dla skóry: zwęża rozszerzone pory, usuwa zaskórniki, poprawia kontur twarzy, redukuje nadmiar sebum oraz łoju, poprawia teksturę oraz obniża temperaturę skóry."

Mamy tu więc glinkę z wodą gazowaną :P 



W opakowaniu glinka była zabezpieczona delikatną "szmatką" a dodatkowo znalazło się tam plastikowe deneczko, które ma chronić przed utleniającym działaniem powietrza. Nie sprawdza się za dobrze i górna warstwa pomimo szczelnego zamknięcia "bąbelkuje". W nowszych wersjach to rozwiązanie zostało zastąpione szczelniejszym opakowaniem.

Zapach jest delikatny, ziołowy - nie w moim typie, ale da się wytrzymać :)

Maseczkę nakładamy cienką warstwą na około 5 minut. W tym czasie maseczka bąbelkuje - nie jest to efekt tak intensywny jak w masce Elizavecca, raczej z powstaniem delikatnego musu. 
Do zmycia zalecane jest użycie szczoteczki z kompletu :) Szczoteczka jest mięciutka a dzięki rączce bardzo wygodna w użuciu :)
Po zmyciu maski buzia jest gładka, oczyszczona i bardziej promienna - działanie można uznać za skuteczne :)

Do czego można przyczepić się jeśli nie do działania? Jak już wcześniej wspominałam opakowanie nie jest wystarczająco szczelne. Szczoteczka już po pierwszym zmoczeniu traci kształt włosia i niestety nie wraca do pełnej puszystości. Ale w użyciu jest nadal świetny :)

Podsumowując jest to fajna oczyszczająca maseczka z efektem musowania :) Jeśli wady w nowej wersji zostały wyeliminowane to jeszcze lepiej. Jest warta wypróbowania a jeszcze bardziej warto polować na nią w promocji :)

PRZYPOMINAM O ROZDANIU
Mało osób się zgłosiło więc macie duże szanse :) Jeśli nie brałyście udziału - klikajcie w obrazek :)


wtorek, 11 lipca 2017

Bezmyślnik: O podróbkach i inspiracjach


Chciałabym zacząć nową serię na blogu pt."Bezmyślnik", której celem w założeniu ma być dzielenie się przemyśleniami a także zachęcanie Was - stałych czytelników oraz gości do wzięcia udziału w dyskusji :)
Dzisiejszy temat jest dla wielu z Was kontrowersyjny, mam nadzieję, że zachęci Was to do wzięcia dyskusji. 

Allegro
Przed rozpoczęciem pisania tego postu zrobiłam rozpoznanie w "internetach" :) Wiecie, że na allegro można kupić palety "Too Faced" za 80 złotych? Można znaleźć też palety marek, które w Polsce oficjalnie nie są dostępne - Huda Beauty, Anastasia, Tarte, w cenie niższej o 50-70% niż u zagranicznych dystrybutorów.  Okazja? W ofercie nie jest ani słowem wspomniane, że nie jest to oryginał. (Ani, że jest). Nic nie sugeruje, że mamy doczynienia z podróbką. 
No właśnie... gdy świadomie decydujemy się na zakup produktu, który jest nieoryginalny, jest to nasza sprawa. Możemy zignorować to, nie chcąc kupować czegoś... w zasadzie nie wiadomo czego. Ale czy wtedy nie narażamy innych, nieświadomych konsumentów na pułapkę? 
Pozwolę sobie zacytować pana Weasly z "Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic": "Nigdy nie ufaj niczemu i nikomu, jeśli nie wiesz gdzie jest jego mózg". Czy powinniśmy ufać kosmetykom jeśli nie wiemy z czego i w jakich warunkach zostało wyprodukowane? Na opakowaniu znajduje się skład, który zapewne jest wierną (malarską) kopią oryginału :P ale nie mamy pewności, czy pokrywa się z rzeczywistością. W  XVII wieku kobiety nakładały na twarz puder z ołowiem, ale chyba nie chcesz iść w ich ślady? Jako konsument z XXI wieku masz prawo wiedzieć co nakładasz na twarz :P


Aliexpress
Przeglądając "chińskie allegro" byłam w szoku. Naprawdę ciężko znaleźć "oryginalną podróbkę", czyli produkt nie różniący się na oko od oryginału. Chińczycy owszem sprzedają bardzo podobne produkty, ale pod własną marką. 


Muszę tu wspomnieć o najsłynniejszej pielęgnacyjnej chińskiej marce - Bioaqua. Wraz z podbijaniem polskiego rynku przez koreańskie kosmetyki zaczęła się też infiltracja rynku ich podróbkami. Najsmutniejsze jest to, że dość popularne sklepy sprzedają kosmetyki tej marki jako "koreańskie". Inne słowem nie zająkują się o miejscu pochodzenia.
Hitem z allegro jest mieszanie zdjęcia oryginału i podróbki na jednej aukcji - jak myślisz co dostaniesz?



Świadomość konsumenta
Chcesz kupić sobie podróbkę z Chin bo uważasz, że zaoszczędzisz kilkadziesiąt lub kilkaset złotych. Jeśli robisz to świadomie - powodzenia. To Ty ryzykujesz swoje zdrowie i być może nakładasz na twarz mysie odchody :P. Jest ryzyko - jest oszczędność. 
Jeśli jednak widzę aukcje na allegro, które sprzedają kosmetyki słowem nie napomykając, że to co otrzyma klient to chińszczyzna - zgłaszam to. Sorry, sprzedaż w Polsce podróbek jest nielegalna i jeśli robisz ludzi w balona popełniasz przestępstwo. Niszczę Ci biznes? Napisz wprost co sprzedajesz, zobaczymy ile klientów zdecyduje się na zakup....


Dyskusja
Co Wy sądzicie o podróbkach? Kupujecie i oszczędzacie czy walczycie i zgłaszacie? A może uważacie, że to sprawa "frajerów co dają się nabić w butelkę"?
Piszcie koniecznie - nawet jeśli macie napisać, że jestem głupią blondynką i się nie znam :) 
Uprzedzając, czy piszę tak bo stać mnie na oryginały? :P Chciałabym :P Niestety, nie stać mnie na wszystko co chciałabym mieć, ale wolę sięgnąć po sprawdzone tańsze marki :)
Jeszcze podrzucam Wam 2 przydatne linki:


 

sobota, 8 lipca 2017

Pink Boxing PARY


Jestem bardzo szczęśliwa, że tyle świetnych dziewczyn zgłosiło się do udziału w akcji :) Sama mogłabym być parą Was wszystkich :) 

Wylosowane (tradycyjnie na karteczkach) pary to:

1. Magdalena Dołęga "Kwiatostan kosmetyczny" i Ania "Perfect Foundation"

2. Alicja "Grrrrlwithcat" i Sisi "Strzeż się pociągu"

3. Terii "Kolorowy świat Terii" i Daria "Miritirllo"

4. Mariola Mazur "Praktycznie kosmetycznie" i Magdalena Musińska "Zdrowa i Piękna"

5. Magdalena B. "Ciekawska Magdalena" i Natalia "Centrum Stylu"

6.  Ewelina Wielochowska "Acne Skin" i Madzia "I love dots"

7. HeyItsAlexK Vlog i Patrycja Interendo 

Przy okazji jeśli ktoś nie zna blogów dziewczyn to musicie je koniecznie zobaczyć! :) A jeśli ja nie znam Waszych blogów to koniecznie zostawcie mi link :) 

Proponuję, żeby paczki zostały wysłane maksymalnie do końca sierpnia, sugerowany koszt to jak zwykle minimum 50 złotych  :)
Buziaki :)

poniedziałek, 3 lipca 2017

organique rewitalizujący peeling solny


Peeling Organique trafił do mnie dzięki pudełku Beglossy, do "trafienia" były jeszcze balsamy do ciała. Ja miałam nadzieję na peeling i udało się :)
Pochodzi on z nowej, wakacyjnej serii Sea Essence, dzięki której możemy poczuć nadmorski klimat nie wychodząc z domu :)



Jest to peeling solny o dość rzadkiej konsystencji, z niebieskimi drobinkami. Zapach jest obłędny :)
Wygodny w użyciu, choć mógłby być odrobinkę mniej lejący, zostawia skórę gładką i pachnącą :) 
Jest to świetny produkt, ale dla mnie cena 60 złotych za 200 mililitrów jest zbyt wygórowana :P 

Skład: SODIUM CHLORIDE, AQUA, GLYCERIN, CRITHMUM MARITIMUM EXTRACT, UNDARIA PINNATIFIDA EXTRACT, LITHOTHAMNIUM CALCAREUM POWDER, LACTOSE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLENE GLYCOL, XANTHAN GUM, PARFUM, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CI 77007.



PS. Przypominam o rozdaniu! :))

czwartek, 29 czerwca 2017

Koreańskie rozdanie ze ślimakiem w roli głównej


Dawno nie było rozdania dlatego dziś rusza :) Do wygrania koreański krem ze śluzem czarnego ślimaka marki Secret Key. Aby wziąć udział należy być obserwatorem bloga (lub być fanem na facebooku) i udostępnić informację o rozdaniu, pozostała aktywność zaowocuje dodatkowymi szansami :) Zgłoszenia wyłącznie pod postem tu na blogu :)


Krem został przeze mnie zakupiony i przysłany z Korei. Zawiera 90% śluzu z czarnego ślimaka. Ma działanie rozświetlające, nawilżające, odżywiające i wygładzające. Zainteresowana? Zgłoś się :)




Wzór zgłoszenia:
1.(obowiązkowe)  Obserwuję bloga jako:
2. Lubię fanpage na facebooku: KLIK
3. Obserwuję na instagramie: KLIK
4. (obowiązkowe)  Udostępnienie:



Regulamin:

1. Rozdanie trwa od 29.06 do 21.07.2017 do godziny 23:59.
2. Organizatorem jest autorka bloga .
3. Rozdanie przeznaczone jest dla osób pełnoletnich.
4. Do 7 dni od zakończenia rozdanie zostanie wyłonione 1 osoba, które spełniła warunki rozdania. Na dane do wysłania kosmetyków czekam 3 dni, później wybiorę nowych zwycięzców.
5.Nagrodę wysyłam na terenie Polski.
6. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29. lipa 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U.  z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm).
7.Biorąc udział w konkursie akceptujesz regulamin.

Szukaj w tym blogu