wtorek, 6 grudnia 2016

Blogowe Mikołajki


W zeszłym roku po raz pierwszy brałam udział w Mikołajkowej wymianie paczek jako blogowy świeżaczek - od tego czasu wzięłam już udział w kilku wymianach i pewnie wezmę jeszcze w nich udział :P
Akcję organizowała Terii - Kolorowy Świat Terii pod patronatem Patrycji - Interendo :)
Moją parą była Ciekawska Magdalena, moja imienniczka :)  Muszę Wam powiedzieć, że uwielbiam robić prezenty :) Po świętach chciałabym zorganizować dwie paczuszki dla dwóch osób, które często wpadają na bloga a ja odwiedzam ich blogi :P Ale to na razie tajemnica :P

Czytając ankietę Magdaleny, odkryłam że oprócz imienia mamy wiele wspólnego :) Jesteśmy w podobnym wieku, kochamy azjatyki.... :)  Moja paczuszka dla niej prezentowała się tak: LINK :)

A co ja dostałam? Same cuda :*  Zapakowane w piękne różowe pudełko w choineczki :)




W swojej ankiecie napisałam, że uwielbiam azjatyki, produkty do włosów i maseczki :)
Babuszka Agafia:

  • szampon do wszystkich typów włosów świeżość i intensywny blask na 5 sokach - cytryniec chiński
  • balsam do włosów suchych i normalnych na 5 sokach - malina morszka
  • maska do włosów blask i elastyczność
Bardzo lubię rosyjskie kosmetyki do włosów, Babuszkę znam ale tych rzeczy jeszcze nie miałam :)


Fitocosmetics

  • biała glinka kosmetyczna, anapska
  • czerwona glinka marokańska



Kosmetyki azjatyckie

  • głęboko oczyszczający krem do mycia twarzy marki Imselene
  • maseczki do twarzy marki Dermal - z arbutyną, imbirem, mleczkiem pszczelim, płatki pod oczy
Nie znam tych marek, będzie testowanie :)

Czekolady Karmello - mleczna z bakaliami i biała z żurawiną <3 Nie pisałam Madzi, że jestem czekoladoholiczką ale chyba się domyśliła :P

Próbki, próbeczki :)

Dziękuję Magdaleno za cudowną paczuszkę a Wam dziewczyny za zorganizowanie akcji :*
Polecam wszystkim branie udziału :)

czwartek, 1 grudnia 2016

Moja lista życzeń

Przedstawiam Wam moją, w sumie jak na mnie dość skromną, listę życzeń :)
Kochany Mikołaju jeśli nie wiesz co mi podarować tu masz małą podpowiedź :*



Oczywiście azjatyki: 

  • Serum Klaris z witaminą C
  • Pianka Neogen
  • Balsam do demakijażu Heimish
  • BB Cushion Heimish
  • BB Cushion Klaris


Znalazły się tutaj dwa kremy BB, których naprawdę nie potrzebuję bo mam ich dużo :P I pianka, których mam zapas :P
Najbardziej potrzebuję olejku, bo mój dobija dna ale nie mogę się zdecydować na zakup :P
A serum z witaminą C po prostu muszę w końcu wypróbować :)

Wszystkie produkty z tej części możecie kupić w Kokosklep lub Juui :)


Kolejną częścią są produkty do włosów :)


  • wcierka Kaminomoto
  • suplementy Hairvity i Vitapil
  • zestaw do włosów Shiseido


Chcę mieć długie i gęste włosy, więc produkty te są mi bardzo potrzebne :P
Niestety nie umiem zmusić się do regularnego stosowania wcierek ale może niedługo uda mi się to zmienić? :P
(dla zainteresowanych ja kupiłabym Kaminomoto - Juui lub Berdever, Shiseido - Berdever, suple - apteki/internet)

To koniec mojej listy życzeń - prawda, że skromna? Miałam ochotę na limitowaną, świąteczną edycję Too Faced ale mi przeszło widząc jaki szał-pał był na stronie internetowej Sephora (no i nie wiem czy używałabym aż tylu kolorów :P).

Jestem bardzo ciekawa co znajduje się na waszych listach życzeń a może takich nie macie? 

poniedziałek, 28 listopada 2016

Carbonated Bubble Clay Mask


Elizavecca - Carbonated Bubble Clay Mask
czyli maseczka bąbelkująca :)
Elizavecca to marka z tego co wiem niedostępna w Polsce ale niektóre ich produkty można znaleźć w TKmaxie (dawno nie byłam, muszę się wybrać na "łowy" :P).
Twarzą marki jest urocza świnka :) Można ja znaleźć na wszystkich opakowaniach produktów marki - na tym korzysta z dobrodziejstw maseczki :)


Maseczka jest "hitem internetów" więc musiałam ją mieć :P Swój egzemplarz zakupiłam na Jolse.com w promocyjnej cenie ok. 8$.

"Woda gazowana + kolagen + zielona herbata + węgiel + glinka
Zawierająca sproszkowany węgiel nietypowa gazowana maseczka oczyszcza, złuszcza i odblokowuje pory. Pęcherzyki złuszczają martwy naskórek i podnoszą zatykające pory brud i sebum. Składniki odżywcze ożywiają skórę, zmiękczają i wygładzają ją dodając młodzieńczego blasku." 


Opakowanie - plastikowy, zakręcany słoiczek z wewnętrznym zabezpieczeniem i szpatułką do nakładania maseczki.


Maseczka ma postać gęstej pasty, lekko żelowej a po nałożeniu na twarz dzieje się magia :) Zamienia się w puszystą piankę musując na twarzy - bąbelkowanie może łaskotać :)  Na twarzy trzymamy ją 5 minut, po czym możemy dodatkowo wykonać masaż (pod bąbelkami zostaje bardziej stała maska) i odczekać kolejne 2 minuty.
Maseczka zmywa się dość ciężko (jak niezastygnięta glinka) dlatego ja wspomagam się silikonową szczoteczką :)
Buzia po zastosowaniu maseczki jest oczyszczona, świetlista i gładka, a pory wydają się odetkane :) Nie podrażnia mnie jak pewna bąbelkująca maska w płachcie dostępna na polskim rynku :P

Podsumowując bardzo ją polubiłam i zostanie ze mną na dłużej. Może przy następnych zakupach powinnam wziąć jedną do rozdania? :)

Na koniec chciałam Was jeszcze ostrzec przed podróbkami - nawet na polskim allegro widziałam jakieś dziwne chińskie maski  :(
Buziaczki - prosiaczki :*


niedziela, 27 listopada 2016

Mgiełka aloesowa Nature Republic


Mgiełka aloesowa trafiła do mnie dzięki Hello Asia (<3 relacja) jako prezent od Singashop :)

Singashop posiada w swoim logo uroczego lwa (Singa to po indonezyjsku lew :)) a w swojej ofercie między innymi takie marki jak Innisfree (marka której jestem bardzo  ciekawa bo słyszałam o niej dużo dobrego), Etude House, Secret Key, Tony Moly.
Osobiście nie robiłam zakupów na stronie internetowej, ale często tam wpadam obczajając promocje i planując zakupy  w lepszych czasach (na przykład jak już będę milionerką :P) 

Informacje o marce Nature Republic pozwolę sobie wkleić ze strony Singashopu :)


Opakowanie to zielona buteleczka z atomizerem zaopatrzona w dodatkową białą naklejkę z polskimi napisami:

"Mgiełka do ciała o właściwościach łagodzących z wysoką zawartością aloesu. Dzięki zawartym ekstraktom z nagietka lekarskiego i mięty niweluje podrażnienia chroniąc skórę przed uszkodzeniami. Jego lekka formuła szybko się wchłania pozostawiając miękką i aksamitnie gładką skórę."

Jestem fanką, żelu aloesowego - uwielbiam jego wszechstronność <3 ale przyznam się, że kombinowałam jak przerobić jego część na mgiełkę - głównie aby używać jej jako odżywki do włosów :) Nie musiałam tego robić bo trafiła do mnie mgiełka Nature Republic :) 

Jak może pamiętacie spotkanie Hello Asia odbywało się w Sopocie a mój planowany jednodniowy pobyt w Trójmieście przedłużył się prawie do tygodnia - udało mi się poopalać na plaży a mgiełkę aloesową zabrałam ze sobą :) Mgiełkę stosowałam wieczorem na moją (nieprzyzwyczajoną do słońca) skórę po opalaniu - nie miałam żadnych nieprzyjemnych konsekwencji, skóra nie zaczerwieniła się, nie piekła, została na swoim miejscu :P

Mgiełki używałam też jako toniku/mgiełki do twarzy - spryskiwałam nią twarz po umyciu a przed nawilżającymi etapami pielęgnacji, nawilżała buzię i przygotowywała do dalszego wchłaniania składników aktywnych. Zrezygnowałam ze względu na alkohol w składzie (niewielki co prawda procent ale zawsze) :(

Aktualnie używam do włosów, głównie przed olejowaniem, czasami jako odżywkę bez spłukiwania, na podrażniony skalp. Włosy są po niej nawilżone i miłe w dotyku :)

Skład (z Singashop):

Podsumowanie:
Aloes w sprayu ma równie wszechstronne zastosowanie jak aloes w żelu :) Uwielbiam to, że mogę go używać prawie do wszystkiego i wszędzie dobrze się sprawdza. Bardzo lubię też jego zapach.
Jedyne do  czego mogę się przyczepić to alkohol  w składzie, bez niego to naprawdę byłby to ideał :( 

A Wy? Też jesteście fankami aloesu? :*

poniedziałek, 21 listopada 2016

The Saem - Iceland Hydrating Eye Stick


Kiedy zobaczyłam tego misia od razu go chciałam :) Jest przecież słodki, uroczy i kawaii :) Kwintesencja urody koreańskich kosmetyków :)

Nawilżający sztyft pod oczy Iceland zawierający islandzką wodę mineralną chłodzi i odświeża powieki. Jest to część moich zakupów poczynionych na Jolse.com (jestem zachwycona szybkością dostawy - 9 dni z Korei <3 Nie to co zamówienie z Aliexpress, które do mnie w ogóle nie dotarło :/).

O marce The Saem nie słyszałam wcześniej, próba znalezienia informacji w internecie zatrzymała się na koreańskiej stronie :P

Opakowanie - misiaczek oprócz tego, że jest przesłodki jest zrobiony z solidnego plastiku, w pięknych biało-niebieskich odcieniach.



W opakowaniu mamy biały sztyft (co może nie do końca kojarzyć się z produktem do oczu ale jest bardzo wygodne) o intensywnym lekko mentolowym zapachu (nie wiem z czym go skojarzyć, ale nie jest zły :P). 
Sztyft mocno chłodzi skórę (myślę, że przy opuchniętych powiekach sprawdziłby się super) i nawilża - zostawia lekki filtr, który po chwili się wchłania. Zauważyłam zmniejszenie się sińców pod oczami ale nie wiem ile w tym zasługi kremu a ile snu :P
Kremy pod oczy były produktami po które w swojej pielęgnacji sięgałam rzadko (a powinnam :P) bo niezbyt wierzę w ich działanie :P 
Tutaj "działanie" jest wyczuwalne - nie wnikam ile w tym chwytu marketingowego :P (jak balsamy wypalające cellulit żywym ogniem :P)

Jestem zachwycona produktem - misiaczkowe opakowanie zachęca mnie do używania, a dzięki efektowi chłodzenia mam wrażenie, że działa :P (na pewno lepiej niż  brak stosowania kremu pod oczy :P). Produkt wkradł się do mojego serca i zostanie w nim dopóki w oko nie wpadnie mi coś lepszego :P

poniedziałek, 14 listopada 2016

wyniki rozdania

Dzisiaj szybko i na temat bo własnie rozkłada mnie choroba :(
Nagrodę  w rozdaniu urodzinowym zdobywa...........

...Blondlook :)

Gratuluję i proszę o kontakt na mail blog.ilovedots@gmail.com :)

piątek, 11 listopada 2016

Snail Recovery Gel od Mizon


Żel regenerujący od Mizon stosuję już dłuższy czas (stąd letnie zdjęcie a za oknem zima :P) a jeszcze o nim nie napisałam... Krem jest prezentem  ze spotkania HelloAsia (relacja) od Mizon Polska :)

Opis producenta: 
Lekkiale doskonale nawilżający żelowy krem z filtratem śluzu ślimaka. Zyskał sławę na całym świecie. Wspomaga walkę z bliznami orazniedoskonałościami skórnymi. Zwiększa homeostazę, odżywiawspiera naturalną barierę ochronną skóry i walkę z zmarszczkami. Oprócz filtratu z śluzu ślimaka zawiera adenozynę, peptydy, witaminy, ekstrakty roślinneIdealne rozwiązanie problematycznej skóry.


Żel ma pojemność 45 ml, opakowanie to plastikowa tubka. 



Bardzo polubiliśmy się ze ślimaczkiem - ma lekką formułę, szybko się wchłania i nie powoduje wzmożonego przetłuszczania. Dla mojej mieszanej cery jest świetny, dla suchych cer nawilżenie może być zbyt słabe. Działania przeciwzmarszczkowego nie zauważyłam (moje zmarszczki na czole od głupich min mają się dobrze i pozdrawiają :P).
Minusem jest wydajność - lekka formuła sprawia, że nakładam go więcej :PMyślę, że to opakowanie nie będzie ostatnim :)) Chętnie też przetestuję inne produkty z naprawdę bogatej ślimakowej serii Mizona. :)

Zostało jeszcze dwa dni do końca urodzinowo-azjatyckiego rozdania, do tej pory zgłosiło się 15 osób :)

rozdanie

Szukaj w tym blogu

Ładowanie...